eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC

2016-08-26 00:25

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC © fot. mat. prasowe

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (16)

Styliści Renault mają w „tyle” wszystkich, którzy w projektowaniu aut preferują umiar. Nowe „Renówki” są trochę jak pałac w Wersalu - patetyczne, wręcz epickie. Dlatego właśnie fani motoryzacji dzielą się na tych, którzy je kochają lub nienawidzą. Fakt faktem, tym drugim całkiem sporo argumentów dostarczała sama firma. Przez kilka lat stwierdzenie "bezawaryjny jak Renault" było zwykłym oksymoronem. Ale wydaje się, że trudny okres jest już za firmą. Francuzi odświeżyli właśnie gamę i wprowadzili kilka nowych modeli. A w przypadku tej marki, lifting gamy to w zasadzie zbudowanie „odświeżanych” aut na nowo. Przykład? A proszę bardzo: Clio.

Z zewnątrz…


Na początek zagadka: czym różni się nowe Clio od poprzednika? Odpowiedź: A wszystkim! Owszem, z profilu można się dopatrzyć wspólnego „genotypu”, ale trzeba się dobrze poprzyglądać. Nowe Clio jest większe i jeszcze bardziej „odjazdowe”. Jest więc kwintesencją myśli stylistycznej koncernu Renault. Tym razem testowałem Clio Grandtour w wersji GT. Te dwie literki sugerują, że auto powinno mieć spory temperament. Tym jednak zajmiemy się w następnym akapicie. A wygląd jest jak najbardziej GT. Przód Clio wygląda bowiem bardzo sportowo. Spore wrażenie robi wlot powietrza wraz z pasem halogenów. Wyżej, też ciekawie. Reflektory przesunięto mocno na nadkola. Dzięki temu auto zyskało szerszy „uśmiech”.

Z profilu widać, jak małe Clio bardzo urosło. No i wyładniało. Wersja Grandtour, czyli kombi podoba mi się zdecydowanie najbardziej z całej gamy tego modelu. Auto jest bardzo spójne stylistycznie, a że nieco barokowe? No cóż, Renault zdążyło już nas do swoich szaleństw przyzwyczaić. Niewątpliwego uroku dodają głębokie przetłoczenia na bokach i opadająca ku dołowi linia dachu. Przy okazji, dzięki prostemu zabiegowi stylistycznemu (ciemne szyby i czarne słupki) dach sprawia wrażenie zawieszonego w powietrzu. To z kolei dodało usportowionemu Clio niezbędnej lekkości. Po prostu, majstersztyk.

fot. mat. prasowe

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC - tył

Standardowe lampy wyglądają zdecydowanie groźniej, jeżeli zamontowano pod nimi dyfuzor, z którego wyrastają dwie fajki wydechu.


Tył w wersji Grandtour GT jest równie piękny, jak reszta auta. Standardowe lampy wyglądają zdecydowanie groźniej, jeżeli zamontowano pod nimi dyfuzor, z którego wyrastają dwie fajki wydechu. Szkoda, że umieszczono je obok siebie a nie po przeciwnych stronach. Wtedy efekt byłby jeszcze bardziej sportowy. Jedyne faux pas to tylne hamulce. W aucie, które w zamyśle ma być dla właściciela swoistym intermezzem do Clio RS200, bębny to spory nietakt. I choć ładnie pomalowane i użebrowane dla lepszego odprowadzania ciepła, to ani fajne, ani skuteczne.

fot. mat. prasowe

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC - wnętrze

Panel środkowy robi wrażenie. Duży wyświetlacz z prostym sterowaniem, równie czytelny panel klimatyzacji automatycznej. A wszystko to z dobrej jakości plastiku w kolorze fortepianowej czerni.


… i we wnętrzu


Wnętrze auta jest równie epickie, co jego exterier. Na mnie piorunujące wrażenie zrobił panel środkowy. Duży wyświetlacz z prostym sterowaniem, równie czytelny panel klimatyzacji automatycznej. A wszystko to z dobrej jakości plastiku w kolorze fortepianowej czerni. Można też liczyć na pieczołowity montaż. Przed oczyma kierowcy także jest czytelnie. Tak, czytelnie. W Renault nie jest to takie oczywiste. Czasem designerzy popuszczali wodze fantazji i wygląd górował nad użytecznością. Na szczęście, nie tym razem. I teraz kolejne słowa pochwały. Panel zegarów jest po prostu piękny. Prędkościomierz i obrotomierz umieszczono w głębszych tubach. Pomiędzy nimi i trochę w środku obu zegarów dodatkowy wskaźnik przebytej drogi, spalania czy dystansu do opróżnienia zbiornika. Kierownica w aucie, oczywiście wielofunkcyjna. Na jej kolumnie, tradycyjnie w autach Renault, sterowanie sferą audio i tempomatem. Do tego, jako że auto jest w końcu GT, łopatki do zmiany biegów. Niezbyt fortunnie, w mojej opinii, umieszczono przycisk GT zmieniający charakterystykę auta z rodzinnego kombi w ostrego zawodnika. Zarówno on, jak i włączanie tempomatu posadowiono poniżej lewarka zmiany biegów. Miejsce dziwne i nielogiczne. Ale to, pomimo wszystko, mniej istotny szczegół.

fot. mat. prasowe

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC - fotele

Fotele auta to poezja dla pleców i miejsca, w którym plecy swą szlachetną nazwę straciły. Po prostu rewelacja.


Fotele auta to poezja dla pleców i miejsca, w którym plecy swą szlachetną nazwę straciły. Po prostu rewelacja. Są idealne pod każdym względem. Nawet osobnik o zdecydowanie niekonwencjonalnej posturze poczuje się w nich wygodnie. Skoro to wersja GT, fotele powinny zapewnić dobre trzymanie boczne. I… zapewniają. Tylna kanapa? Przewygodna. Miejsca dla dwóch dorosłych osób jest aż nadto. Do tego, nie zabraknie go też nad głową. To, czy zmieścimy kolana zależy tylko i wyłącznie od tego, czy kierowca i pasażer nie mają przypadkiem po dwa metry wysokości. Ale nie oszukujmy się, w aucie segmentu B tak być może. I zazwyczaj jest…

fot. mat. prasowe

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC - przód

Przód Clio wygląda bardzo sportowo. Spore wrażenie robi wlot powietrza wraz z pasem halogenów.


Bagażnik mieści akceptowalne 443 litry, a nisko położony próg bagażowy nie zmusza do dźwigania walizek i innych ciężkich przedmiotów. Z kolei jego podwójna podłoga ułatwia utrzymanie porządku.

fot. mat. prasowe

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC - z boku

Z profilu widać, jak małe Clio bardzo urosło. No i wyładniało.


Technologia


Czy Clio Grandtour GT to takie „zamiast” RS? No, nie do końca. Ale, wbrew pozorom (te pozory, to motor 1.2 TCe, w którym połączono wtrysk bezpośredni z turbodoładowaniem), auto zbiera się dość sprawnie. Wspomniany silnik to 120 KM osiąganych przy około 4900 obrotach i 190 Nm. momentu (od 2000 obrotów). Taki „zestaw” gwarantuje Clio przyspieszenie od 0 do 100 km/h w około 9,3 sekundy i prędkość maksymalną 199 km/h. Czy to osiągi godne auta z przyrostkiem GT w nazwie? Hmmm, na to pytanie nie odpowiem, ale podpowiadam, że w praktyce jest nieco lepiej niż w teorii...

fot. mat. prasowe

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC - z przodu

Reflektory przesunięto mocno na nadkola. Dzięki temu auto zyskało szerszy „uśmiech”.


Napęd na przednią oś przekazuje w aucie tylko jeden rodzaj skrzyni biegów - dwusprzęgłowy, 6-biegowy automat zwany w skrócie EDC. Skrzynia całkiem sprawnie radzi sobie ze zmianą przełożeń. Aczkolwiek jest jedno ale... Przy ruszaniu francuski automat trochę zbyt długo się zastanawia. Choć może wtedy myśli o tym, dlaczego ma do dyspozycji tylko 120, a nie 150 KM...?

fot. mat. prasowe

Renault Clio Grandtour GT Energy TCe 120 EDC - tył, fot.2

Bagażnik mieści akceptowalne 443 litry, a nisko położony próg bagażowy nie zmusza do dźwigania walizek i innych ciężkich przedmiotów.


A teraz słów kilka o tym wspomnianym już przycisku R.S. Drive. Otóż, zgodnie z przypuszczeniami, pozwala zmienić tryb jazdy. Do wyboru są dwa: Normal i Sport. Niestety, zabrakło, znanego z Clio R.S., trybu Race. Program Sport poprawia reakcję na gaz, zmienia sposób działania skrzyni EDC, ogranicza siłę wspomagania układu kierowniczego oraz spowalnia moment interwencji układu ESP. Po włączeniu go elektronika nieco dłużej pozwala na niewielkie uślizgi tylnej osi.

Wrażenia z jazdy


Jak jeździ sportowiec przez niezbyt duże „S”? No właśnie, jeżeli już zrozumiemy, że GT nie oznacza ”prawie RS”, to auto da nam naprawdę sporo frajdy z jazdy. Po pierwsze, układ kierowniczy. Jest niezły już w trybie Normal, ale po włączeniu trybu Sport, staje się bajecznie bezpośredni. Auto spontanicznie, co nie oznacza "w sposób niekontrolowany", reaguje na ruchy kierownicą. Jazda w zakrętach staje się prawdziwą przyjemnością. I tak jak większość aut z Francji, Clio ma komfortowe, a jednocześnie sprężyste zawieszenie. Auto idealnie trzyma się drogi, przy czym nie podskakuje na muldach i nierównościach, jak większość usportowionych „czopków” segmentu B.

120-konny silnik też ma sporo „plusów dodatnich”. Może i nie jest prawdziwym Gran Turismo, ale bardzo sprawnie popycha auto do przodu. I w niższych rejestrach obrotów dość fajnie brzmi. A kiedy skorzystamy z niewielkiego elektronicznego gadżetu zwanego R-Sound, z głośników zaczynają płynąć baaaaardzo przyjemne dźwięki. Elektronika naśladuje odgłos pracy silnika tak, by Clio GT brzmiało jak Laguna V6, Nissan GT-R, Clio V6, lub klasyczny motocykl. Różnice w brzmieniu są wyraźne, a ich natężenie można dopasować zgodnie z własnym gustem. To naprawdę fajne, że Clio potrafi wygenerować dźwięk niczym sportowa maszyna.

Silnik to jednak nie tylko odgłos pracy, ale…. rzadsze lub częstsze wizyty w stacji paliw. I tu Clio nie rozczaruje. Producent zakłada, że auto spali 5,4 litra w cyklu mieszanym, około 6,8 w mieście i 4,5 na trasie. Ja, po tygodniu za kierownicą dokładam „po litrze” do teoretycznego zużycia w trybie pozamiejskim i spalania średniego. Co do jazdy w mieście, auto w trybie sport potrafi zassać nawet 9 litrów. Ale jadąc normalnie utrzymamy bez problemu 7,5 litra. W sumie, standard dla aut segmentu B.

Okiem przedsiębiorcy


Tak, ten model nie jest tani. Sporo elektroniki i gadżetów podbiły cenę Clio Grandtour GT do około 70 tysięcy złotych. W swojej klasie auto jest droższe od Fiesty ST czy Swifta Sport. Ale za to tańsze od mocno „przecenionego", usportowionego Volkswagena Polo.

Jak, poza gotówką, sfinansować zakup? Opcji jest kilka. Wachlarz finansowania francuskiej marki obejmuje zarówno kredyt, jak i leasing. Ten pierwszy może trwać do 96 miesięcy w klasycznym systemie spłaty (raty miesięczne). Istnieje możliwość kredytowania aut podemonstracyjnych i używanych, ale ich wiek nie może przekraczać 10 lat, a wraz z kredytem – 14 lat. W przypadku leasingu, umowa podpisywana jest na okres od 24 do 60 miesięcy (opłata wstępna od 0%), przy czym miesięczne raty są równe. Oferta obejmuje także najem długoterminowy, który ogranicza obowiązki związane z serwisem i użytkowaniem pojazdu.

Podsumowanie


Sportowe modyfikacje nie ograniczyły funkcjonalności Clio. Wciąż mamy do czynienia z samochodem mogącym przewieźć cztery dorosłe osoby o normalnych gabarytach. Z drugiej jednak strony, „sportowość” auta jest raczej teoretyczna. I jeżeli chcemy naprawdę ostrej jazdy, GT nam jej nie zapewni. To bardziej ładny gadżet niż ostry zawodnik. Wyglądem oszuka wprawdzie zazdrosnych sąsiadów, ale osiągami może nieco rozczarować…

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: