eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Dacia Sandero 1.0 75 KM - w cenie dodatków

Dacia Sandero 1.0 75 KM - w cenie dodatków

2018-01-09 00:22

Dacia Sandero 1.0 75 KM - w cenie dodatków

Dacia Sandero 1.0 75 KM © fot. mat. prasowe

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (15)

Ceny nowych samochodów w ostatnich latach rosną z roku na rok. Niestety dotyczy to prawie wszystkich marek i większości modeli. Są jednak ostatnie bastiony rozsądku, często niepotrzebnie wyśmiewane przez innych, które kosztują tyle co komplet kół z felgami do auta Premium. Jednym z nich jest Dacia Sandero.
Powiem to głośno i wyraźnie. Nowe samochody kosztują zdecydowanie za dużo i mając aktualny przegląd aut z różnej półki cenowej, stwierdzam, że często nie są warte tych pieniędzy. Nie będę wymieniać przykładów, ale aut dobrych i tanich można policzyć na palcach jednej ręki. Czy testowana Dacia zalicza się do tej grupy? Moim zdaniem – tak!

Odbierając granatową Dacię przed wyjazdem sylwestrowym, łapiąc za klamkę i trzaskając drzwiami usłyszałem taki zgrzyt blachy, że aż skrzywiłem usta. Dziś, po tygodniowej przygodzie oraz kilkuset kilometrach, stwierdzam, że są rzeczy, na które warto przymknąć oko, ponieważ hierarchia wartości w autach budżetowych jest trochę inna. Powiem więcej – nawet Dacię polubiłem. Dlaczego?

Najniższa cena w salonie za Sandero to niecałe 30 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę, że za taką kwotę otrzymamy auto, które jeździ, skręca i hamuje (ulubione stwierdzenie handlarzy) i niewiele więcej można być podejrzliwym. Nasz egzemplarz kosztował jedynie 12 tysięcy więcej, ale zmieniał obraz Dacii o dobre 180 stopni.

fot. mat. prasowe

Dacia Sandero 1.0 75 KM - bok

Kołpaki na kołach zamiast alufelg w nowym aucie wyglądają średnio, a grubość blachy Sandero przypomina bardziej plasterki sera niż gruby metal.


Ponieważ w dodatkach do dyspozycji miałem takie gadżety jak 7-calowy wyświetlacz dotykowy z nawigacją, łącznością Bluetooth i wejściem na USB oraz kamerą cofania i czujnikami parkowania było czym zaszaleć. Do tego manualna klimatyzacja, tempomat, elektryka szyb i komputer pokładowy, a co najważniejsze 15-calowe pełnoprawne koło zapasowe. To rzadkość w nowoczesnych autach. I tak szczerze - co więcej przeciętnemu kierowcy jest potrzebne do szczęścia?

Owszem, kołpaki na kołach zamiast alufelg w nowym aucie wyglądają średnio, a grubość blachy Sandero przypomina bardziej plasterki sera niż gruby metal, lecz Dacia nie jest jedyna na rynku z takimi bolączkami.

fot. mat. prasowe

Dacia Sandero 1.0 75 KM - tył

320-litrowy bagażnik z wysokim progiem załadunku.


Podobnie jest we wnętrzu. Prawdą jest, że każdy materiał w środku jest twardy, ciemny i nie wygląda designersko, ale wszystko jest poukładane bardzo ergonomicznie i łatwe w obsłudze. To właśnie w tym miejscu po głębszym przyjrzeniu widać oszczędności, ale nie tak, że kłują w oczy. We wnętrzu nie można również narzekać na brak miejsca. Przednie fotele nie należą do najwygodniejszych, ale dzięki niskiemu tunelowi centralnemu można śmiało się rozsiąść.

Z tyłu wygodnie będzie podróżować 2 pasażerów, nawet wysokich, bo linia dachu w aucie poprowadzona jest dość wysoko. Za ich plecami znajdziemy 320-litrowy bagażnik z wysokim progiem załadunku. Nie jest to wielkość rekordowa w tym segmencie, ale pomieści sporo, a i zawstydzi nawet większe kompakty.

fot. mat. prasowe

Dacia Sandero 1.0 75 KM - ekran

7-calowy wyświetlacz dotykowy z nawigacją, łącznością Bluetooth i wejściem na USB.


Biorąc pod uwagę schowki należy wyróżnić spory przed pasażerem z przodu oraz duże kieszenie w drzwiach. Brakuje lepiej zabezpieczonych otworów na drobiazgi, bo te są płytkie i łatwo coś zgubić.

Dużą zaletą Dacii jest jej prosta konstrukcja i projekt wizualny. Niezbyt fikuśny wygląd nie zdobędzie może nagród w dziedzinie designu, ale nowe Sandero nie razi w oczy. Co najważniejsze wygląda na droższe niż jest w rzeczywistości. Głównie to zaleta nowoczesnych reflektorów (te z przodu posiadają LEDy do jazdy dziennej), które przypominają droższe auta.

fot. mat. prasowe

Dacia Sandero 1.0 75 KM - z przodu

Najniższa cena w salonie za Sandero to niecałe 30 tysięcy złotych.


Podczas planowania Sylwestra najbardziej obawiałem się jednak motoru pod maską Sandero. Jednolitrowa jednostka bez turbo o mocy 75 KM mogła nie wystarczyć na górskie szlaki. Oczywiście 3 cylindry w tym motorze nie czynią z Dacii auta sportowego, ale dla dwójki pasażerów z walizkami zdecydowanie wystarczy. Na strome podjazdy i komplet pasażerów mocy już niestety brakowało.

Ważniejszą kwestią jest jednak fakt, że ten downsizing rumuńskiej marki ma swoje zalety. Owszem auto rozpędza się jedynie do 158 km/h czyniąc w środku hałas, który mogę porównać do jazdy starym tramwajem i trzeba je żyłować naprawdę wysoko, lepiej nie patrząc na obrotomierz, by uzyskać odpowiednią dynamikę, ale… patrząc na spalanie, buzia sama się uśmiecha. Zazwyczaj takie traktowanie silnika małolitrażowego odbija się strasznie negatywnie na ekonomii użytkowania. W Dacii jazda po mieście lub autostradzie to 6 litrów, a w trasie - spokojnie poniżej 5. Biorąc pod uwagę 50-litrowy bak, rzadko kiedy Sandero zawita na stacji. Nadal za dużo? Dacię Sandero możecie kupić z fabryczną instalacją LPG.

fot. mat. prasowe

Dacia Sandero 1.0 75 KM - przód

Dużą zaletą Dacii jest jej prosta konstrukcja i projekt wizualny.


Słowo uwagi mam również do pięciobiegowego manuala. Nie brakuje tu 6 przełożenia, ale lewarek działa tak skokowo i wydaję się być tak lichy, że za każdym razem wbijając jedynkę miałem wrażenie, że chyba go złamałem. I to niestety kolejny dowód na oszczędności, bo mechanika tego osprzętu pewnie pamięta historie z wcześniejszego wieku.
Przeciętnie i umiarkowanie dobrze działa układ kierowniczy. Nie sprawia on problemów, czuć w nim lekki opór, a manewrowanie tym małym nadwoziem to nie kłopot. Podobne odczucia mam co do zestrojenia zawieszenia. W mieście auto wybiera mniejsze nierówności, a w trasie natomiast nie ucieka z wyznaczonego pasa ruchu.

Niemniej jednak, tak jak wspominałem na początku na jedne rzeczy można przymknąć oko, a do drugich trzeba się po prostu przyzwyczaić. Oczywiście nie można wszystkiego tuszować kwotą, bo Sandero może kosztować nawet 55 tysięcy złotych, ale biorąc pod uwagę wersję, którą miałem do dyspozycji jestem tolerancyjny. I co ważne – nie na przymus, to po prostu pozytywne rozczarowanie, bo moje obawy nie znalazły odniesienia w rzeczywistości, więc na drugi samochód brałbym Sandero bez wahania.

fot. mat. prasowe

Dacia Sandero 1.0 75 KM - wnętrze

Prawdą jest, że każdy materiał w środku jest twardy, ciemny i nie wygląda designersko, ale wszystko jest poukładane bardzo ergonomicznie i łatwe w obsłudze.


Nie rozumiem tylko jednego przycisku, który znalazłem pod kierownicą. Pojawił się na nim zielony napis ECO. A czy trzycylindrowa jednostka (max moment obrotowy równy 97 NM) nie jest już „ecofriendly”? Przyznaję się bez bicia, że wolałem nie ryzykować i go nie wcisnąłem – bałem się, że zgaśnie i już nie odpali.

A tak poza tym – Dacię oceniam bardzo na plus!
Więcej na ten temat: Dacia Sandero, Dacia, testy samochodów, testy aut

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

REKLAMA

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo:

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.