eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Volvo S90 T5 R-Design Polestar - spokój i harmonia z zadziorem

Volvo S90 T5 R-Design Polestar - spokój i harmonia z zadziorem

2018-09-11 00:35

Volvo S90 T5 R-Design Polestar - spokój i harmonia z zadziorem

Volvo S90 T5 R-Design Polestar © Adam Gieras Fotomotografia

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (11)

Minęło ponad półtora roku od mojej ostatniej przygody z Volvo S90. Auto jest już jakiś czas na rynku, więc emocje nieco opadły. Jak sprawuje się z doładowaną benzyną podciągniętą przez inżynierów Polestar?
Bywa tak, że pierwszy zachwyt nad autem z czasem zamienia się w lekką fascynację, aż w końcu przechodzimy z tym do porządku dziennego. Powstają nowe auta, a to, co jakiś czas temu rozpalało zmysły staje się zwyczajne. Czy tak jest w przypadku S90?

Opisywane Volvo nie jest ani sportowym roadsterem, ani tylnonapędową limuzyną z ogromnym silnikiem, a jednak niektórzy na jego widok dostają ślinotoku. Wątpię, żeby to samo miało miejsce na widok Passata sedan. S90 ma bowiem coś, o co wcale nie jest łatwo w dzisiejszych czasach – unikalny styl, piękną linię, absolutnie dopieszczony każdy detal zewnętrzny.

W momencie debiutu wiele osób – w tym ja – zarzucało S90, że projekt tyłu przypomina ten z Superba sedan drugiej generacji. Dziś chyba nikt już nie patrzy na ten “zadek” w ten sposób (swoją drogą flagowa Skoda ma coś w sobie… dobra, przyznaję, sam zastanawiam się nad Czeszką i się pocieszam). Na żywo to zupełnie coś innego.

fot. Adam Gieras Fotomotografia

Volvo S90 T5 R-Design Polestar - z boku

S90 ma unikalny styl, piękną linię, absolutnie dopieszczony każdy detal zewnętrzny.


Tym bardziej z pakietem R-Design. Szary lakier, ogromne 21-calowe felgi, masywny przód z elektryzującymi lampami, w które wkomponowany diody LED w kształcie młota Thora, no i ten piękny lekko wklęsły grill… Duże koła i lekko obniżone nadwozie oraz nisko poprowadzona linia dachu powodują wrażenie przyklejenia Volvo do podłoża, po którym jedzie albo, gdy puścimy wodzę fantazji – Batmobilu pędzonego w filmie o skrzydlatym superbohaterze. Zapędziłem się? Może trochę.

Wnętrze w prezentowanej wersji nie przypadło mi do gustu z powodu mrocznej atmosfery panującej w aucie (pakiet R-Design) – czarna podsufitka, czarne fotele, utrzymana w ciemnych tonacjach deska rozdzielcza. Nie moje klimaty, ale zakładam, że dla wielu z was to strzał w dziesiątkę, a o gustach się nie dyskutuje.

fot. Adam Gieras Fotomotografia

Volvo S90 T5 R-Design Polestar - z tyłu

W momencie debiutu wiele osób zarzucało S90, że projekt tyłu przypomina ten z Superba sedan drugiej generacji.


To, o czym na pewno warto napisać to materiały, których użyto do wykończenia. Są genialne. Wszystko jest mięsiste, dobrze spasowane, a żaden plastik nie udaje metalu czy drewna. Jeden wyjątek – bagażnik. Tu księgowi mocno oszczędzili. Górna część jest całkowicie nieosłonięta – ot zwykła blacha jak w dużym fiacie, a filc, którym obito dno bagażnika nijak nie przystaje do klasy auta. Niestety, w egzemplarzu z dieslem pod maską (D4) w bogatszej wersji Inscription było to samo, zatem ten typ tak ma i to jest zdecydowanie do poprawy!

Czy jest sens mówić o wyglądzie deski rozdzielczej? Chyba nie. W każdym Volvo jest taka sama. Absolutny minimalizm i wszystko ukryte w jednym dotykowym ekranie może się podobać – ekran jest niezwykle precyzyjny w działaniu i po krótkiej chwili staje się bardzo czytelny – ale korzystanie z multimediów, klimatyzacji, nawigacji czy podgrzewania foteli niestety odrywa wzrok od drogi. Teoretycznie bezpiecznie Volvo zahamuje samo, ale w praktyce nie radzę próbować. Podobno może być różnie ;).

fot. Adam Gieras Fotomotografia

Volvo S90 T5 R-Design Polestar - fotele

Wnętrze to czarna podsufitka, czarne fotele, utrzymana w ciemnych tonacjach deska rozdzielcza.


Jeszcze w kwestii wnętrza. Nie wiem, jakoś wcześniej na to nie zwracałem uwagi, ale muszę przyznać, że S90 nie rozpieszcza przestrzenią. Mam 174 cm wzrostu i raczej nie odjeżdżam daleko fotelem, ale za mną żona, która ma 4 centymetry mniej wcale nie mogła założyć nogę na nogę. Powiem więcej – było jej dość ciasno. Nisko poprowadzona linia dachu również nie daje takiej przestrzeni nad głową, do jakiej przyzwyczailiśmy się w limuzynach. S90 to zdecydowanie auto dla kierowcy… i lepiej, żeby nie miał małych dzieci. Bardzo wysoki próg załadunku i niewielki otwór w bagażniku oraz ograniczona ilość miejsca na fotelik ustawiony tyłem do kierunku jazdy z tyłu na kanapie sugerują, że gdy korzysta się z 500+ lepiej wybrać V90 albo XC90.

fot. Adam Gieras Fotomotografia

Volvo S90 T5 R-Design Polestar - z przodu

Szary lakier, ogromne 21-calowe felgi, masywny przód z elektryzującymi lampami, w które wkomponowany diody LED w kształcie młota Thora, no i ten piękny lekko wklęsły grill.


Przejdźmy do jazdy. S90 T5 legitymuje się standardowo przyjemnymi 250 końmi mechanicznymi oraz 350 niutonometrami maksymalnego momentu obrotowego. Polestar dorzucił 3 konie i 50 niutów. Efekt? Nie mam niestety porównania z “cywilną” T-piątką, ale testowany egzemplarz zapewniał więcej niż przyzwoite osiągi. Auto bardzo dobrze przyspieszało w każdych warunkach, a spalanie z łatwością zamknęło się w 10,5 litrach na 100 kilometrów (45% miasto, 55% trasa). Myślę, że litr można by jeszcze spokojnie odjąć od tego wyniku. Tym razem nie szczególnie się o to starałem.

Na minus dźwięk silnika – przy niskich obrotach generował mało sympatyczne dla ucha dźwięki. No i niestety mały bak – 55 litrów nie wystarczy na daleką trasę. Prawda jest taka, że dwulitrówka dobrze wypada w katalogach, ale na co dzień przydałby się tu większy silnik – Volvo przekombinowało.

fot. Adam Gieras Fotomotografia

Volvo S90 T5 R-Design Polestar - deska rozdzielcza

Absolutny minimalizm i wszystko ukryte w jednym dotykowym ekranie może się podobać.


Nie zmienia to jednak faktu, że Volvo S90 znakomicie odpręża. Nie narzuca się ze swoją mocą. Jest po prostu w każdych warunkach przewidywalne. Nie ma nic z auta sportowego, ale nie aspiruje do tego, żeby nim być. Przestawiając auto w tryb sportowy można jednak poszaleć po zakrętach, tyko że to szybko się to nudzi. S90 to stateczna limuzyna o pięknych kształtach. Przejechanie każdej trasy ma relaksować, a nie spinać. O tym świadczą rewelacyjne fotele, mocny silnik (tyle że ja chyba pomału jestem jednak za wyższą pojemnością), szybki i dystyngowany automat (8-biegowy) i przewidywalny, choć dość miękko pracujący układ kierowniczy.

fot. Adam Gieras Fotomotografia

Volvo S90 T5 R-Design Polestar - przód

Volvo S90 znakomicie odpręża.


Podsumowując, S90 T5 Polestar to auto dla biznesmena, który albo się już wyszalał albo ma w garażu inne auto do tego celu. Polecam jednak dokupić zestaw grający Bowers and Wilkins, bo w testowanym egzemplarzu go zabrakło i przez cały czas czułem niedosyt. Owszem, jego cena jest zawrotna, ale czego się nie robi dla przyjemności…

Zobacz także


Więcej na ten temat: Volvo S90, Volvo, testy samochodów, testy aut

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo:

Ok, rozumiem Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych, marketingowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w Polityce Prywatności. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane w pamięci Twojego urządzenia, możesz to zmienić za pomocą ustawień przeglądarki.