eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Renault Captur S-Edition - 5x TAK i 5x NIE

Renault Captur S-Edition - 5x TAK i 5x NIE

2018-10-26 00:36

Renault Captur S-Edition - 5x TAK i 5x NIE

Renault Captur S-Edition © fot. mat. prasowe

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (13)

Od debiutu miejskiego Captura upłynęło już sporo czasu, ale to nie znaczy, że nie ma on nic ciekawego do zaoferowania. Oto krótkie podsumowanie kilku dni spędzonych z kompaktowym Renault.
Bohaterem dzisiejszego minitestu jest miejski crossover Renault Captur z silnikiem benzynowym o mocy 150 KM i automatyczną skrzynią EDC. W naszej redakcji już gościły egzemplarze aktualnej generacji Captura w wersjach Initiale Paris oraz Intens z dieslem – zachęcam do lektury. Tym razem miałem do czynienia z samochodem z edycji limitowanej S-Edition i z zupełnie nową jednostką napędową 1.3 TCe, która w ofercie zastąpiła 1.2 TCe.

Czy mocna turbobenzyna ze sportowymi akcentami w przypadku Captura ma sens? Oto kilka spostrzeżeń z ośmiuset testowych kilometrów.

#1 TAK – dodatki S-EDITION


Captur od początku nie wyglądał źle, a wersja S-Edition dokłada do niego wiele unikalnych opcji. Pierwszą i najważniejszą jest lakier nazwany Iron Blue, który w słońcu wygląda wręcz zjawiskowo. Drugą rzeczą charakterystyczną dla tej edycji jest tapicerka z alcantary z podwójnym niebieskim przeszyciem. Do tego czarna podsufitka i już wnętrze nabrało trochę rasowego sznytu. Tak lubię! Warto dodać, że wykończenie gałki lewarka, nakładki na pedały i klamki drzwi są rzeczywiście metalowe, więc nie ma tandety.

fot. mat. prasowe

Renault Captur S-Edition - z tyłu

Lakier nazwany Iron Blue, który w słońcu wygląda wręcz zjawiskowo.


#1 NIE – nieintuicyjny kokpit


Wciąż niezmiennie nie mogę się dogadać z niektórymi funkcjami w Renault. Obsługa audio z manetki przy kierownicy mi po prostu nie leży tak samo jak przyciski tempomatu umieszczone na tunelu środkowym i przyciski podgrzewania ukryte po bokach fotela. Schowek przed pasażerem w formie szuflady wygląda fajnie i jest duży, ale praktycznie nie da się go otworzyć gdy fotel pasażera jest zajęty. Regulację pochylenia oparcia fotela kierowcy umieszczono w takim miejscu, że w obsłudze przeszkadza podłokietnik.

fot. mat. prasowe

Renault Captur S-Edition - z przodu i boku

Testowana wersja S-Edition z silnikiem o mocy 150 KM nie należy do tanich – trzeba przygotować co najmniej 89 900 zł.


#2 TAK – silnik


Silnik o mocy 150 KM w samochodzie takim jak Captur robi robotę. Mimo masy własnej na poziomie 1320 kg motor 1.3 TCe radzi sobie z tym nadwoziem nadspodziewanie dobrze. Na papierze 9,2 s do 100 km/h nie powala, ale zaskakująca jest dobra elastyczność w trasie. Do tego auto niewiele pali – średnia z testu wynosi 5,3 l, gdzie 20% to miasta lub wielki korek, a 80% jazda drogami szybkiego ruchu. Captur z tym motorem ma tylko jedną wadę – w chwili gdy to piszę dopiero przechodzi homologację zgodną z normą WLTP, więc nie ma go w cennikach i konfiguratorach. Albo trzeba czekać, albo brać to, co zalega u dilerów.

fot. mat. prasowe

Renault Captur S-Edition - deska rozdzielcza

System R-Link dostępny w Renault Captur uważam za niedopracowany, choć jeszcze nie najgorszy na rynku.


#2 NIE – skrzynia EDC


Zwykle chwalę skrzynię EDC w Renault, zwłaszcza jeśli połączona jest z turbodieslem, tym razem jednak przeszedłem rozczarowanie. W Capturze EDC słabo reaguje na kickdown, lekko szarpie podczas pełzania w korku, dokłada 20 kg masy i zabiera aż 1 sekundę z czasu sprintu do ‘setki’. Nie wpływa przy tym jakoś pozytywnie na spalanie, a kosztuje dodatkowe 5500 zł. Jak dla mnie – nie warto.

fot. mat. prasowe

Renault Captur S-Edition - kanapa

Tapicerkę należy chwalić, natomiast reszta kabiny poskładana jest raczej z marnych i twardych materiałów.


#3 TAK – komfort jazdy


Captur S-Edition oczywiście nie stał się z miejsca sportowcem, ale wcale nie miało tak być. To tylko dodatki stylizacyjne dla tych, którzy lubią takie klimaty, za to jazda pozostała mięciutka i komfortowa. Tak właśnie powinno być w miejskim aucie, zwłaszcza francuskim.

fot. mat. prasowe

Renault Captur S-Edition - reflektor

W top 5 rzeczy do pochwalenia nie zmieściły się reflektory LED Pure Vision, choć doskonale się sprawdzają.


#3 NIE – zegary


Nazwać skromnymi zegary Captura byłoby dla nich komplementem. Moim zdaniem są po prostu nieciekawe i niepasujące do nowoczesnego samochodu lifestyle’owego. Ewidentnie do poprawki w kolejnej generacji modelu.

#4 TAK – panel klimatyzacji


Nie potrafię sobie skojarzyć drugiego auta, w którym automatyczna klimatyzacja nie ma wyświetlacza elektronicznego do pokazywania aktualnie wybranej temperatury. Tutaj nastawia się pożądaną wartość analogowym pokrętłem, co uważam za miły akcent, który pewnie zniknie w przyszłości. Cały panel otoczony jest ładną, podświetlaną na niebiesko otoczką. Detal, który cieszy.

#4 NIE – system multimedialny


System R-Link dostępny w Renault Captur uważam za niedopracowany, choć jeszcze nie najgorszy na rynku. Już po wyglądzie wyświetlacza widać, że ma on swoje lata, a nawigacja dostępna tylko w opcji nie działa najlepiej. Ma braki w bazie adresów, dane o korkach są oderwane od rzeczywistości. Plus za to, że ostrzega przed kontrolami prędkości. Niestety R-Link odmówił połączenia przez Bluetooth z moim smartfonem z niewiadomej przyczyny.

#5 TAK – praktyczność


Captur posiada w kabinie sporo miejsc, w których można położyć lub wrzucić trochę drobiazgów, wyznaczone miejsce na smartfona, spore kieszenie w drzwiach i specjalne miejsce na kluczyk-kartę. Do tego przyzwoita ilość miejsca w kabinie i spory bagażnik z dużym schowkiem pod podwójną podłogą. To wszystko wystarczy, by zdać egzamin z praktyczności.

#5 NIE – materiały wykończeniowe


Tapicerkę należy chwalić, natomiast reszta kabiny poskładana jest raczej z marnych i twardych materiałów. Do tego sporo elementów z plastiku piano black, który jest czysty tylko 3 minuty po detailingu. Nie, nie, nie.

Podsumowanie


W top 5 rzeczy do pochwalenia nie zmieściły się reflektory LED Pure Vision, choć doskonale się sprawdzają. Z drugiej strony w kolejce do krytyki nie zostało już nic. Renault Captur mimo wszystko posiada więcej zalet niż wad i liczę, że Renault część strat nadrobi w kolejnej generacji tego modelu. Testowana wersja S-Edition z silnikiem o mocy 150 KM nie należy do tanich – trzeba przygotować co najmniej 89 900 zł, ale taka jest natura wersji limitowanych. Z pewnością można trochę zaoszczędzić zamawiając wersję z manualną skrzynią, ale ja i tak więcej sensu widzę w tańszych odmianach Captura.

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: