eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoPorady motoryzacyjne › Mandat karny z zagranicy

Mandat karny z zagranicy

2012-07-03 13:32

Mandat karny z zagranicy

Policja włoska © Stefano Neri - Fotolia.com

Wiadomo, Polacy do najuważniejszych kierowców na świecie nie należą. Niestety znajdujemy się w niechlubnej czołówce obywateli, którzy nie uiszczają mandatów za złamanie przepisów drogowych zagranicą. Ale co zrobić jak obce macki nas w końcu dosięgną?
Przychodzi wezwanie...

Kilka dni temu pewna spółka z Polski dostała wezwanie do zapłaty mandatu za przekroczenie prędkości o bagatela 17 km/h. Do zdarzenia doszło we Włoszech, gdzie dopuszczalny limit wynosił 50 km/h na terenie zabudowanym, nasz kierowca nieprzezornie jechał z prędkością 67km/h, co zarejestrował przeznaczony do tego sprzęt. Po roku na adres spółki wpłynęło pismo wzywające do zapłaty kwoty 184 euro. Co z tym fantem zrobić?

Płacić- nie płacić- oto jest pytanie

Kara opiewała na kwotę 184 euro, pod warunkiem jej uiszczenia w terminie 60 dni o dnia otrzymania wezwania. W przeciwnym wypadku wzrośnie ona do 344 euro. Co zrobić- zapłacić, polemizować a może ryzykować, licząc, iż sprawiedliwość włoska nas nie dosięgnie na rodzimej ziemi? A może, znając spolegliwy system pracy Włochów, sprawa już się przedawniła- przecież w tamtym roku spędzaliśmy wakacje w Italii. Warto wiedzieć, że przewinienia drogowe ulegają przedawnieniu po upływie 5 lat od zdarzenia- to okres stosunkowo długi i prawdopodobieństwo, iż dosięgnie nas sprawiedliwość jest duże niestety.

Procedura odwoławcza

To co możemy zrobić, w pierwszej kolejności to zweryfikować, czy rzeczywiście policyjne radary się nie pomyliły, czy na pewno chodzi o nasze auto itp. Niestety wiąże się to z wizytą we włoskiej drogówce, co może być dość czasochłonne.

fot. Stefano Neri - Fotolia.com

Policja włoska

Znajdujemy się w niechlubnej czołówce obywateli, którzy nie uiszczają mandatów za złamanie przepisów drogowych zagranicą

Pozostaje nam więc odwołać się, przy czym istotne znaczenie ma kwestia zachowania terminów. Zgodnie z przepisami włoskiego kodeksu drogowego, ukarany może wnieść odwołanie:
  1. do prefekta (taki nasz odpowiednik burmistrza) miejsca popełnienia czynu w terminie 60 dni od otrzymania wezwania
  2. do sędziego pokoju w terminie 30 dni.
Odwołanie musi być sporządzone w formie pisemnej, ale nie ma konieczności, aby przygotowywał je profesjonalny pełnomocnik. Do zachowania terminu wystarcza data stempla pocztowego nadania przesyłki. Trzeba pamiętać, aby pismo nadać listem poleconym! Pewne utrudnienia stanowi fakt, iż odwołujemy się w języku włoskim (nawet jeżeli wezwanie otrzymaliśmy po angielsku). Dla nieznających języka w stopniu co najmniej dobrym, będzie się to wiązać z kosztami. Co więcej, jeżeli zapłacimy karę "na wszelki wypadek", droga odwoławcza odpada.

I co dalej z naszym odwołaniem?

Prefekt ma 210 dni na rozpatrzenie naszego odwołania. To bardzo długo. W swojej decyzji może on przychylić się pozytywnie do prezentowanego przez nas stanowiska lub je odrzucić. W tym drugim przypadku początkowo nałożona kara podwaja się. Nie ma tu możliwości obniżenia grzywny- kara musi zostać podwojona.

W przypadku odwołania do sędziego pokoju, oprócz faktu, iż termin jest krótszy, to sędzia nie ma terminu na ustosunkowanie się do naszej sprawy, co oznacza, iż okres ten może być baardzo długi, a konsekwencje dla nas jeszcze bardziej przykre, gdyż urosną odsetki.

A może przeczekać i nie robić nic?

Można wybrać też metodę "na przeczekanie", tj. udawać- nigdzie nie byłem, nic nie widziałem, nic nie dostałem. Takie zachowanie również pociąga za sobą konsekwencje prawne. W przypadku, gdy wezwany nie uiści opłaty w ciągu 60 dni od otrzymania wezwania albo w tym samym okresie nie wniesie środka odwoławczego, wówczas zostanie nałożona kara w wysokości połowy maksymalnej stawki za dany czyn, dodatkowo strona zostanie obciążona kosztami postępowania i odsetkami. Stawki będą różne w zależności od wielkości przekroczenia limitu, tj. poniżej 10km/h, pomiędzy 10- 40 km/h, powyżej 40 km/h. Im większe naruszenie, tym większa dolegliwość finansowa.

I tak mi nic nie zrobią

Nie do końca. Jeżeli otrzymaliśmy wezwanie, to znak, ze zostaliśmy zidentyfikowani przez odpowiednie jednostki, a w konsekwencji będą dążyć do tego aby ściągnąć należności od dłużnika. W przypadku uporczywego uchylania się od zapłaty wymierzone kary, może dojść do zajęcia pojazdu, którym jechaliśmy, a kara i tak dopóki nie zostanie uiszczona będzie rosła.

Ważna informacja: warto przesłać również do organu, który wysłał nam wezwanie do zapłaty, skan czy kopię prawa jazdy osoby, która prowadziła pojazd w dniu zdarzenia.

Podsumowując, rozwiązań jest więc kilka.

oprac. : eGospodarka.pl

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: