Alpine A110 R: ekstremalnie lekkie, piekielnie szybkie. Dlaczego ten francuski sportowiec zachwyca purystów?
2025-12-25 00:01
Alpine A110 R: ekstremalnie lekkie, piekielnie szybkie © Wojciech Krzemiński
Przeczytaj także: Mercedes-AMG GT 43 - sportowe coupe z duszą klasyka
Z tego artykułu dowiesz się:
- jakie rozwiązania techniczne wyróżniają Alpine A110 R – od ultralekkiej konstrukcji (1082 kg) i karbonowego body kitu po 1,8‑litrowy silnik turbo 300 KM i stosunek mocy do masy 3,6 kg/KM
- jak A110 R sprawdza się w codziennym użytkowaniu: twarde zawieszenie, trudne wsiadanie, ograniczona praktyczność, ale też dwa niewielkie bagażniki i zaskakująco rozsądne spalanie na poziomie 8–9 l/100 km
- jakie wrażenia z jazdy oferuje wersja R – wyjątkowa zwinność, wysoka stabilność, skuteczne hamulce Brembo i zachowanie bliższe torowej maszynie niż zwykłemu sportowemu coupe
- ile kosztuje Alpine A110 R na tle innych odmian A110 i dlaczego autor uważa, że to przede wszystkim auto dla entuzjastów i kolekcjonerów, a nie racjonalny wybór na co dzień
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - lewy przód
Niskie, szerokie nadwozie o długości zaledwie około 4,26 m i stylizowane na retro przednie lampy nadają Alpine A110 R indywidualny charakter oraz wyróżniają go na tle konkurentów z segmentu sportowych coupe.
Alpine A110 R to synonim lekkości
To jest próba upozorowania wyczynowego animuszu. Ten model nawet w podstawowej wersji przypomina, jak ważna jest przyjaźń z fizyką. Flagowe wydanie, czyli Alpine A110 R podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że nie jest to auto dla wszystkich. Owszem, zapewnia szpan, ale ma to swoją cenę.
Jest niezaprzeczalnie piękne. Widać, że marce zależało na powrocie do korzeni. Styl retro broni się z każdej strony. Nawet fani Porsche doceniają design prezentowanego modelu. Z pewnością ma w sobie więcej indywidualizmu, niż Cayman, czyli główny konkurent w walce zarówno na torze, jak i rynku.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - karbonowe detale
Karbonowa maska, dokładki progowe i dyfuzor w Alpine A110 R obniżają masę auta i poprawiają docisk aerodynamiczny, zwiększając stabilność przy wysokich prędkościach oraz podkreślając wyczynowy charakter lekkiego coupe.
W tej konfiguracji można dostrzec sporą liczbę wyróżników karoserii, które robią coś więcej, niż uatrakcyjnianie karoserii. Body kit poprawia właściwości aerodynamiczne samochodu (dodatkowe 29 kilogramów docisku), a przy tym obniża jego masę własną.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - dach, felgi i spoiler
Karbonowy dach, lekkie felgi z czerwonymi zaciskami oraz regulowane tylne skrzydło tworzą pakiet modyfikacji, który poprawia rozkład masy, zwiększa docisk o kilkadziesiąt kilogramów i podkreśla torowe ambicje wersji R.
Nakładki progowe, maska, dach, tylne skrzydło czy dyfuzor - te wszystkie elementy zostały wykonane z włókna węglowego. Kształt każdego z nich został przemyślany i wykonany z chirurgiczną precyzją, co przekłada się na wydajność całego pojazdu.
Rasowy styl został zaadoptowany do niewielkich gabarytów. Francuskie coupe w tej wersji ma 426 centymetrów długości, a jego wysokość sięga 125 centymetrów. Mówimy więc o bardzo zgrabnym i zaskakująco niskim aucie. Z perspektywy jego użytkownika nawet Renault Megane wydaje się kolosem.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - sylwetka z profilu
Niska wysokość około 125 cm i zwarta sylwetka sprawiają, że Alpine A110 R wygląda jak rasowe auto torowe, przy czym w codziennym ruchu nawet kompaktowe hatchbacki wydają się przy nim znacznie większe.
Wnętrze bez kompromisów
Kabina jest doskonale znana z poprzednich, mniej wyczynowych wariantów tego modelu. Doszło jednak do pewnych zmian, które znacząco wpływają na jej użytkowanie. Jak zwykle w takich przypadkach, medal ma dwie strony.
Kokpit jest minimalistyczny, ale może się podobać. Projekt nie należy jednak do najmłodszych, co widać po ekranie multimedialnym pamiętającym jeszcze poprzednią generację Clio. Jest za to prosty w obsłudze. To samo można powiedzieć o niezależnym panelu klimatyzacji, który zapewnia intuicyjną obsługę.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - kokpit
Minimalistyczny kokpit łączy cyfrowe zegary z prostym w obsłudze ekranem multimedialnym i klasycznym panelem klimatyzacji, a spłaszczona u dołu kierownica z przyciskiem trybu Sport zachęca do dynamicznej jazdy.
Zegary są cyfrowe, ale dysponują konwencjonalnym motywem tarcz, dlatego ucieszą konserwatywnych fanów sportowej jazdy. Na dobre słowa zasługuje także kierownica ze spłaszczonym u dołu wieńcem, który świetnie leży w dłoniach. Pod jego prawym ramieniem znajduje się przycisk od trybu jazdy Sport.
Podobnie, jak w podstawowym wariancie tego modelu, można liczyć na wiszący tunel, który dysponuje przyciskami skrzyni biegów, starterem, cięgnem hamulca ręcznego, klawiszem tempomatu i wnęką na pilot. Niżej znalazła się tabliczka potwierdzająca limitowaną serię oraz dodatkowa półka, która jest jednym z nielicznych akcentów świadczących o minimum praktyczności.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - kubełkowe fotele Sabelt
Lekkie, karbonowe fotele z sześciopunktowymi pasami bezpieczeństwa Sabelt nie mają regulacji pochylenia, co podkreśla bezkompromisowy, torowy charakter auta oraz dążenie do maksymalnego odchudzenia kabiny.
Fotele jednoznacznie sugerują, że nie jest to model stawiający na kompromis. Mają karbonową skorupę i nie podlegają żadnej regulacji pochylenia czy podnoszenia. Można je regulować tylko w zakresie przód-tył. O walce z masą świadczą także materiałowe uchwyty w drzwiach.
Dopełnieniem wyczynowego charakteru są sześciopunktowe pasy bezpieczeństwa. Stanowią spore zaskoczenie, tym bardziej że to samochód z homologacją drogową. Jak widać, udało się spełnić wszystkie wymogi prawne, by je zastosować.
Wsiadanie i wysiadanie nie jest łatwe, tym bardziej na ciasnych parkingach, gdzie daje się we znaki nie tylko niskie nadwozie, ale też długie drzwi, które ograniczają kąt otwarcia. Pomimo skromnych gabarytów, trzeba więc parkować nieco dalej, niż małym crossoverem.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - tylny bagażnik
Tylny bagażnik mieści co najwyżej walizkę kabinową lub dwa plecaki, pokazując że priorytetem konstruktorów Alpine A110 R była niska masa i osiągi, a nie dalekie podróże z dużym bagażem.
Choć Alpine A110 R nie jest praktyczne, dysponuje dwoma bagażnikami. Tak, dwoma! Ten klasyczny znajduje się pod niewielką, tylną klapą. Otwór ma skromny, dlatego nie wejdzie nic większego, niż walizka kabinowa (ewentualnie dwa plecaki).
Pod karbonową maską znajduje się drugi kufer - i to całkiem spory. On także zmieści małą walizkę. Dzięki dużej pokrywie, pozwala na znacznie łatwiejsze pakowanie. Niemniej jednak to wciąż mała przestrzeń, by zmieścić coś ponad sportowy strój i kosmetyczkę.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - przedni kufer pod karbonową maską
Przedni bagażnik oferuje dodatkową, niewielką przestrzeń na małą walizkę lub torbę sportową i wraz z tylnym kufrem podkreśla kompromis między minimalną praktycznością a wyczynową naturą auta.
Technologia
Co ciekawe, inżynierowie nie zwiększyli mocy względem wersji „S”. Serce również jest identyczne. To doładowany silnik benzynowy o pojemności 1,8 litra, który wytwarza 300 koni mechanicznych oraz 340 niutonometrów maksymalnego momentu obrotowego.
W przenoszeniu tego potencjału na tylne koła pomaga siedmiobiegowa przekładnia automatyczna. Teoretycznie, takie stado w sportowym aucie nie wygląda imponująco, ale stosunek mocy do masy jest wybitny: 3,6 kg/KM.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - front z maską karbonową
Przednia część Alpine A110 R z karbonową maską i charakterystycznymi okrągłymi światłami łączy nawiązania do klasycznych modeli z nowoczesną aerodynamiką, zapewniając atrakcyjny wygląd i wydajne chłodzenie.
Osiągi potwierdzają, że Alpine A110 R nie szuka wymówek. Francuskie coupe, ważące zaledwie 1082 kilogramy, przyspiesza do 100 km/h w 3,9 sekundy. Potrafi również rozpędzać się do 285 km/h, co oznacza, że jest najszybszą odmianą w historii tego modelu.
A co ze spalaniem? Wbrew pozorom, jest niższe, niż może się wydawać. I to zasługa zarówno odchudzenia konstrukcji, jak i aerodynamiki. Podczas normalnej jazdy można spokojnie zmieścić się nawet w 8-9 litrach.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - tył
Tył Alpine A110 R wyróżnia duży dyfuzor z centralnie umieszczonym wydechem oraz subtelne światła LED, co w połączeniu z karbonowym pakietem aerodynamicznym poprawia stabilność przy prędkościach bliskich 285 km/h.
Wrażenia z jazdy
Możliwości tego samochodu ograniczają głównie umiejętności kierowcy. Krótko mówiąc, w odpowiednich rękach to piekielnie skuteczna maszyna, która daje pierwotną frajdę z jazdy. Jako użytkownik, można odnieść wrażenie, że jest się jednym z trybów będących nieodłącznym trybem całej konstrukcji. Coś wspaniałego.
Alpine A110 R posiada indywidualnie dostrojone zawieszenie oparte na sprężynach śrubowych. Zapewnia o 10 procent większą sztywność, co da się odczuć. Z kolei za zatrzymanie pojazdu odpowiada układ Brembo, który wyróżnia się wysokim poziomem skuteczności.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - lewy tył
Kontrast czerwonego nadwozia z muralem podkreśla sportowy charakter limitowanej wersji R, która dzięki radykalnemu odchudzeniu i dopracowanej aerodynamice może konkurować nawet z topowymi odmianami Porsche Cayman.
Jazda poślizgami w tym przypadku jest czymś oczywistym, ale nie określiłbym jej jako naturalną część. Stabilność, jaką zapewnia cały układ jezdny jest wprost imponująca. Naprawdę wiele trzeba, by nieświadomie wyprowadzić to auto z równowagi. Duża w tym zasługa wzorowego rozłożenia masy.
Francuskie coupe skręca tam, gdzie chce kierowca. Podsterowność jest rzadszym zjawiskiem, niż deszcz w Dubaju, a nadsterowność występuje tylko wtedy, gdy jest taka potrzeba. Pozwolę sobie stwierdzić, że nawet topowy Cayman miałby problem, by pokonać ten samochód na ciasnym torze.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - prawy przód
Sportowe coupe dzięki niskiej masie własnej na poziomie około 1082 kg oferuje znakomity stosunek mocy do masy, co przekłada się na bardzo szybkie reakcje na ruch pedału gazu nawet podczas codziennej jazdy po mieście.
Radykalny charakter A110 R ma swoje odbicie na użyteczności. Tłumienie nierówności to zjawisko, które wydaje się przeniesione na kręgosłupy kierowcy i pasażera. Wyciszenie? No cóż, do Klasy S trochę brakuje. Promień skrętu? Jak w busie.
Nie można jednak mówić, że to wady pojazdu. Biorąc pod uwagę jego przeznaczenie, możemy mówić raczej o cechach, które wydają się czymś, co nie budzi zastrzeżeń. Jak ktoś chce daily do miasta, to ma w salonie Alpine A290.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - lewy tył i skrzydło
Z tej perspektywy wyraźnie widać stałe tylne skrzydło i niską linię dachu, które zwiększają docisk tylnej osi, ułatwiając wykorzystanie mocy 300 KM i momentu 340 Nm generowanych przez turbodoładowany silnik 1.8.
Ile kosztuje Alpine A110 R?
I tu zalecam zajęcie miejsca w wygodnym fotelu i wspomagacz obniżający ciśnienie. Za podstawową konfigurację tego modelu trzeba zapłacić 294 tysiące złotych, co wydaje się akceptowalną wartością. Wariant „S” startuje od 365 tysięcy złotych, a to wydaje się kwotą, która już wymaga głębszych przemyśleń.
Z kolei Alpine A110 R znajduje się w zupełnie innej lidze cenowej. Poważnie. Kosztuje, uwaga, 566 tysięcy złotych. Za tyle można mieć prawie dwa „zwykłe A110” albo luksusową limuzynę od któregoś z niemieckich producentów.
fot. Wojciech Krzemiński
Alpine A110 R - prawy tył z dyfuzorem
Widoczne z prawej strony potężne końcówki układu wydechowego i rozbudowany dyfuzor współpracują z zawieszeniem na sprężynach śrubowych oraz hamulcami Brembo, by zapewnić skuteczne hamowanie i pewność prowadzenia.
Czy ta odmiana jest lepsza od pozostałych na tyle, by wydać dodatkową walizkę pieniędzy? Muszę uczciwie przyznać, że nie. Już bazowe wydanie tego coupe prowadzi się znakomicie i w licznych przypadkach jego zakup będzie bardziej uzasadniony.
Wersja „R” to propozycja przede wszystkim dla entuzjastów, a może nawet kolekcjonerów, którzy potraktują ją, jak inwestycję. Pytanie tylko, czy w takich okolicznościach ma sens, skoro możliwość wykorzystania jej potencjału zostanie ograniczona? Ekonomia nie idzie w parze z pasją do motoryzacji.
Od lat nie jeździłem tak zwinnym samochodem. Alpine wykonało genialną pracę i już żałuję, że ten model jest na finiszu swojej misji rynkowej. Przydałby się spalinowy następca zgodny z tą samą filozofią projektową. Na to jednak szanse są małe.
oprac. : Wojciech Krzemiński / NaMasce.pl
Przeczytaj także
Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ
Komentarze (0)
Najnowsze w dziale Moto
-
Acer Predator ES Storm Pro - elektryczna hulajnoga z zasięgiem do 60 km
-
Cupra Terramar 2.0 TSI DSG 4Drive - test rodzinnego SUV-a z hiszpańskim charakterem
-
Mercedes-Benz E 300 de 4MATIC Kombi: Hybryda plug-in, 313 KM i 90 km na prądzie. Czy to kombi bez wad?
-
Kupno samochodu używanego: jak negocjować, by zyskać więcej niż obniżkę ceny
















Najpiękniejszy SUV Mercedes-Benz? Sprawdzamy GLE 450 d 4MATIC Coupe w praktyce


5 Najlepszych Programów do Księgowości w Chmurze - Ranking i Porównanie [2025]