eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Stylowy MINI Cooper SD Clubman

Stylowy MINI Cooper SD Clubman

2017-03-13 00:45

Stylowy MINI Cooper SD Clubman

MINI Cooper SD Clubman © fot. mat. prasowe

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (14)

MINI ma niepowtarzalny styl. Niemcy (wszak to marka afiliowana przy BMW) pełnymi garściami czerpią inspiracje z kultowego auta sprzed lat. Klasyczny projekt Sir Alexa Issigonisa zinterpretowali na nowo. I to działa. Nostalgiczna stylistyka ma ciągle nowych fanów. Auto przyciąga wzrok, a swoją nietuzinkowością wyróżnia się na drodze. Wprawdzie nie odważyłbym się na twierdzenie, że drugiego takiego samochodu nie znajdziemy (Włosi, reaktywując po latach Fiata 500, także zagrali na nostalgicznej nucie), ale jedno jest pewne: MINI to jeden z ostatnich przedstawicieli ginącej rasy pięknych aut.

Z zewnątrz…


Na początku był model trzydrzwiowy. W aucie lansowali się Twiggy i The Rolling Stones. Ale małe autko było dobre do „danserki”. Do transportu... czegokolwiek nie do końca się nadawało. Dlatego w 1967 roku powstało na jego bazie urocze kombi. Clubman trwał do roku 1980. Po latach przerwy, BMW reaktywowało MINI, a wraz z marką pomysł na małe, acz stylowe kombi. I właśnie w 2007 roku, po 40 latach od debiutu, Clubman II generacji znowu trafił na salony. Cieszył się średnim powodzeniem, dlatego w 2013 produkcję zawieszono. W 2015 odrodził się jako III generacja. Jaka jest? No cóż, zdecydowanie większa od trzydrzwiowego hatchbacka. MINI Clubman jest nieco wyższy i aż 7 cm szerszy od standardowych wersji. Jednak zasadnicza różnica to długość - Clubman został wydłużony o 27 cm od pięciodrzwiowej odmiany i aż o 42 cm od trzydrzwiowej. I tę przestrzeń naprawdę czuć.

Wygląd auta to w zasadzie wariacja na temat krótkiego MINI. Do słupka B jest praktycznie tak samo. Różnica to zgrabnie doklejony tyłeczek mieszczący 360 litrowy bagażnik. Na szczęście, Niemcy nie odważyli się na profanację auta i nie zastąpili kultowych drzwi dzielonych równo w połowie szerokości na żadne tam klapy. Fani marki nigdy by tego BMW nie wybaczyli, a Sir Alex mógłby przewrócić się w grobie.

fot. mat. prasowe

MINI Cooper SD Clubman - z tyłu

Wygląd auta to w zasadzie wariacja na temat krótkiego MINI. Do słupka B jest praktycznie tak samo.


… i we wnętrzu


A we wnętrzu…. nie ma zaskoczenia. MINI to MINI. Motywe, przewodnim jest oczywiście koło. Znajdziemy więc okrągły, analogowy „zegar” prędkościomierza, zaraz obok równie konwencjonalny (tym razem półokrągły) wskaźnik obrotów. Panel środkowy to, a jakże by inaczej, okrągły, nawiązujący do tradycji I generacji wyświetlacz komputera pokładowego. Pod nim, gustownie wkomponowane sterowanie klimatyzacją i lewarek (w naszym przypadku automatycznej) skrzyni biegów. Do tego przełączniki, także te nad głową kierowcy, nawiązujące wygładem do lotniczych AZS-ów. Naprawdę, nie ma się do czego przyczepić.

fot. mat. prasowe

Stylowy MINI Cooper SD Clubman - fotele

Fotele są wygodne, elektrycznie regulowane, z idealnym trzymaniem bocznym.


Ponieważ auto, którym jeździliśmy było „ubrane” w pakiet JCW, kilka elementów wnętrza wykończono plakietką z emblematem nadwornego tunera marki. Choć nie miało osiągów prawdziwych Mini John Cooper Works, to 190 KM i tak robi wrażanie.

fot. mat. prasowe

MINI Cooper SD Clubman - z przodu

Auto przyciąga wzrok, a swoją nietuzinkowością wyróżnia się na drodze.


Taka moc wymaga odpowiedniego anturażu. W tym wypadku, nakładek na progi, specjalnej kierownicy i prawie sportowych "półkubełków" z jasnej skóry. Bardzo wygodne, elektrycznie regulowane, z idealnym trzymaniem bocznym wprost otulają kierowcę zapewniając wygodę nawet w długiej trasie. Tylna kanapa to w zasadzie dwa połączone ze sobą fotele z szerszym podłokietnikiem. I tu nie ma zmiłuj... i Clubman to auto 4-osobowe. Kanapa jest tylko dla dwóch osób i dla nikogo, nawet szczupłego i niedużego pośrodku miejsca po prostu nie będzie.

fot. mat. prasowe

MINI Cooper SD Clubman - z boku

Clubman został wydłużony o 27 cm od pięciodrzwiowej odmiany i aż o 42 cm od trzydrzwiowej.


Bagażnik, jak wspomniałem wyżej, to akceptowalne 360 litrów lub całkiem spore 1250 litrów po złożeniu oparcia kanapy. Auto ma niski próg załadunkowy a szeroko otwierane, dzielone tylne drzwi ułatwiają zapakowanie większych przedmiotów.

fot. mat. prasowe

MINI Cooper SD Clubman - przód

W wersji zupełnie podstawowej auto kosztuje około 90 tysięcy.


Technologia


Pod maską Clubmana może pracować 7 różnych jednostek napędowych. Jak wyżej zaznaczyłem, do testu otrzymałem 190-konnego, dwulitrowego turbodiesla. Pełnię mocy motor osiąga przy 4000 obrotów, a maksymalne 400 (!) Nm. w zakresie od 1750 do 2500 obrotów. Oznacza to, że auto jest bardzo dynamiczne. Tylko 7,4 sekundy do pierwszej setki i 221 km/h maksymalnie to rezultaty, które robią wrażenie. Napęd na obie osie (wszak testowy Clubman był autem czteronapędowym) przenosi 8-przełożeniowy automat.

Najważniejszym elementem w aucie jest właśnie AWD zwane w MINI systemem ALL4. To sterowany elektrohydraulicznie napęd ze sprzęgłem wielopłytkowym dołączającym w razie poślizgu tylną oś. System współpracuje z DSC, czyli Dynamic Stability Control, który decyduje o skierowaniu momentu obrotowego na koła, które według komputera najbardziej go potrzebują. We wszystkich modelach z napędem ALL4, siła napędowa rozdzielana jest między oś przednią i tylną (zazwyczaj na oś przednią przenoszona jest siła maks. 50%, ale ta wielkość w ekstremalnych sytuacjach może wzrastać nawet do 100%). Rozdział siły napędowej zmienia się w płynny sposób i zależy od różnych czynników, takich jak prędkość, kąt skrętu i przyspieszenie.

fot. mat. prasowe

MINI Cooper SD Clubman - tył

Bagażnik to akceptowalne 360 litrów lub całkiem spore 1250 litrów po złożeniu oparcia kanapy.


Wrażenia z jazdy


Czy śmieszy was slogan "gokartowa frajda z jazdy"? Niesłusznie! Jazda tym małym sportowcem naprawdę przypomina poruszanie się gokartem. Po pierwsze, układ kierowniczy. Jest wyjątkowo bezpośredni. Jedni to lubią, a inni - pewniej czują się w autach, które reagują z gracją lokomotywy. Nam się ta bezpośredniość bardzo podoba. Zawieszenie? No cóż, pozbądźcie się wszelkiej nadziei na luksus. Auto nie jest wprawdzie traumatycznie twarde, ale jeżeli coś jeździ jak gokart, to nie może być kanapą na kołach. I… wszystko jasne.

Sama jazda to ogromna frajda. Dynamiczne dociśnięcie pedału gazu powoduje błyskawiczną reakcję. Czteronapędowy Clubman strzela z miejsca i… aż do odcięcia. Sprawne prowadzenie wspierają trzy tryby jazdy wybierane przełącznikiem u podstawy lewarka zmiany biegów. Tryb pierwszy to „gokartowa frajda z jazdy”. Tryb drugi to Sport, który w odróżnieniu do trzeciego - Eco - gorąco polecam. Wspominana już 8-stopniowa skrzynia automatyczna jest perfekcyjna. Działa szybko i precyzyjnie. Zmiany biegów są omalże nieodczuwalne. Wrażenia z jazdy to też nagłośnienie. I tu bez zaskoczenia. Harman&Kardon załatwiają sprawę. Mały Mini brzmi niczym Covent Garden

Jadąc MINI ciągniemy nasz zadek po asfalcie. Jedynym wyjątkiem jest Countryman. Ale, tym razem jeździliśmy „sklepikiem”, a nie „wieśniakiem” i stąd odczucia, że nasz odwłok dzieliło od asfaltu ledwie kilka centymetrów. I dzięki temu jest fajnie. 190 KM i niska pozycja za kierownicą jeszcze bardziej potęgują sportowe doznania w trakcie prowadzenia auta. Choć auto nie ma przesadnie dużych przeszkleń, widoczność do przodu i na boki jest niezła. Do tyłu, dzięki kamerze, też. Nota bene, system kamer i funkcja wspomagania parkowania ułatwi wpasowanie się w nawet najbardziej zatłoczonych parkingach mokotowskiego Mordoru.

Okiem przedsiębiorcy


A teraz to, co mi się w MINI najbardziej nie podoba. Otóż, w wersji zupełnie podstawowej auto kosztuje około 90 tysięcy. I to można zaakceptować. Natomiast czteronapędowe auto z 8-stopniowym automatem i 190-konnym dieslem to koszt prawie 150 tysięcy złotych. I to bez opcji dodatkowych Te potrafią wywindować cenę do omalże 200 tys. Koszmar…

Jak to ugryźć? Brak gotówki to nie problem. Salony sprzedaży oferują kredyt lub leasing.

MiniKredyt to możliwość zakupu bezgotówkowego (nawet 100% w kredycie) na maksymalnie 120 rat, a także możliwość wcześniejszej spłaty całości lub części kredytu.
MiniLeasing to warianty operacyjny lub finansowy, umowa na okres od 24 do 60 miesięcy i wartość końcowa pojazdu od 0,5 do 40% ceny auta.

Podsumowanie


Dobrze jeździ, doskonale wygląda, tylko koszmarnie dużo kosztuje, czyli MINI za maxi! Ja wiem, za kultowe auto trzeba zapłacić kultowa cenę. Tylko dlaczego aż tak kultową…

Zobacz także


Więcej na ten temat: MINI Cooper, MINI, testy samochodów, testy aut

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo:

Ok, rozumiem Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych, marketingowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w Polityce Prywatności. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane w pamięci Twojego urządzenia, możesz to zmienić za pomocą ustawień przeglądarki.