eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Perfekcyjny Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC

Perfekcyjny Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC

2016-09-07 00:50

Perfekcyjny Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC

Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC © fot. mat. prasowe

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (14)

Geneza tego ultraluksusowego SUV-a jest dość skomplikowana. Zaczęło się w 1997 roku, kiedy zadebiutowała Klasa M. Głównym rynkiem docelowym była oczywiście Ameryka Północna. Po trzech generacjach ML-a, Mercedes postanowił zmienić nazewnictwo. I tak, przy okazji gruntownego liftingu, powstał GLE, który według mnie jest najlepszym luksusowym SUV-em w swoim segmencie. I jeżeli w kategorii „dopieszczanie kierowcy” z jakimś autem przegrywa, to pewnie tylko z... GLS-em, czyli flagowym SUV-em ze Stuttgartu.

Z zewnątrz…


To, że w genach GLE jest jeszcze sporo ze wspomnianego już modelu ML, widać na pierwszy rzut oka. Testowany Mercedes jest ogromny, majestatyczny, ale nie przytłacza swoją wielkością. To zasługa sporych przeszkleń. Przód auta wprost powala na kolana. Ogromny grill z logo producenta, do tego wielkie wloty powietrza w zderzaku i gigantyczne LED-owe reflektory - oto przykład dobrze rozumianego stylistycznego przepychu. Podobnie, jak niedyskretne, ale robiące doskonałe wrażenie srebrne ramki wokół wlotów powietrza na olbrzymiej niczym płyta startowa lotniskowca, przedniej masce. O tak, wszystkiego jest dużo, ale... nie za dużo. Niedyskretny luksus, ale też nie rustykalny przepych. Chapeau bas....

Z kolei tył niemieckiego SUV-a bardzo kojarzy się z poprzednią generacją Klasy E. I pewnie skojarzenie nie jest przypadkowe. podobnie jak literka "E" w jego nazwie. Ale obok podobnych lamp do tych z E-Klasy jest ogromny zderzak z dyfuzorem, dwie chromowane końcówki wydechu i listwa zabezpieczająca elementy lakierowane przed otarciem przy załadunku bagażu. I znowu luksus i przepych, ale akceptowalny i nie „dający po oczach”, co w przeszłości stylistom ze Stuttgartu czasem się zdarzało.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC - z tyłu

Tył niemieckiego SUV-a bardzo kojarzy się z poprzednią generacją Klasy E.


… i we wnętrzu


Siedmioosobowe wnętrze to uosobienie luksusu, ale w europejskim stylu. Auto jest przepastne i do bólu nowoczesne. Ogrom miejsca początkowo nieco przytłacza. Za to design i zastosowane materiały wykończeniowe to wzór dla tych, którzy chcą kierowcę i pasażerów skrajnie dopieścić.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC - wnętrze

Auto jest przepastne i do bólu nowoczesne. Ogrom miejsca początkowo nieco przytłacza.


Jak już wspominałem, testowany GLE to auto po głębokim liftingu. I choć większość zmian widać na zewnątrz, to i we wnętrzu sporo nowego. W oczy rzuca się wbudowany w konsolę środkową i dobrze komponujący się z całością wyświetlacz systemu multimedialnego. Wygląda niczym tablet, ale w odróżnieniu choćby od Audi, nie chowa się w czeluściach deski rozdzielczej. Drugim nowym elementem wnętrza Mercedesa GLE jest dotykowy gładzik ulokowany na tunelu środkowym pomiędzy fotelami. Jego działanie jest intuicyjne, wyróżnia się sprawnością i efektownym wyglądem, ale moim zdaniem operowanie tradycyjnym pokrętłem systemu Command jest rozwiązaniem wygodniejszym. Obsługa całego systemu w GLE nie jest zbyt skomplikowana, choć wymaga nabrania nieco wprawy.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC - fotele

Siedmioosobowe wnętrze to uosobienie luksusu, ale w europejskim stylu.


Tego typu auta bardzo często pełnią rolę tych rodzinnych, największych w familijnej flocie. Właśnie dlatego istotna jest także przestrzeń bagażowa. W standardowej, 5-osobowej konfiguracji, do "kufra" GLE zmieści się 670 litrów. Po złożeniu drugiego rzędu, bagażnik urośnie do ponad 2000 litrów, a to już umożliwia małą przeprowadzkę...

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC - z przodu

Testowany Mercedes jest ogromny, majestatyczny, ale nie przytłacza swoją wielkością. To zasługa sporych przeszkleń.


Technologia


Mercedes proponuje do tego modelu kilka ciekawych silników. Testowany egzemplarz otrzymał (przynajmniej według mnie) ten najlepszy, czyli 6-cylindrowego turbodiesla o pojemności 3 litrów, mocy 258 KM (przy 3400 obr./min.) i momencie obrotowym wynoszącym 620 Nm (od 1600 obr./min.). Jednostka współpracuje absolutnie perfekcyjnie z absolutnie perfekcyjnym dziewięciobiegowym automatem. Taki tandem pozwala na jazdę z prędkością 225 km/h i osiąganie pierwszej setki w 7,1 sekundy.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC - przód

Przód auta wprost powala na kolana. Ogromny grill z logo producenta, do tego wielkie wloty powietrza w zderzaku i gigantyczne LED-owe reflektory.


Auto, o czym jeszcze nie wspomniałem, jest "czteronapędowe". W przypadku pojazdów ze Stuttgartu oznacza to system 4MATIC. Został on oparty na centralnym mechanizmie różnicowym o konstrukcji planetarnej. Koła wykazujące niedostateczną przyczepność są wyhamowywane przy jednoczesnym podwyższeniu momentu napędowego na koła o dobrej trakcji. Za pomocą szybkich, automatycznych impulsów hamujących (dozowanych przez czujniki) ów system realizuje działanie trzech mechanizmów różnicowych. Sercem tej konstrukcji jest dwustopniowa skrzynia rozdzielcza z otwartym centralnym mechanizmem różnicowym, który wyrównuje prędkości obrotowe między osiami. Jest ona bezpośrednio połączona z automatyczną skrzynią biegów i tworzy wraz z silnikiem, przekładnią hydrokinetyczną i przekładnią przedniej osi kompletną jednostkę napędową.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC - z boku

Podstawową wersję GLE 350d wyceniono na 291 500 zł.


Wrażenia z jazdy


Wrażenia z jazdy? NUDA. I to do tego stopnia, że... najchętniej z GLE w ogóle bym nie wysiadał. W mojej opinii, to najbardziej luksusowy SUV w swojej klasie. I to czuć za kierownicą. Auto posiada kilka trybów jazdy, które uruchamiamy pokrętłem obok lewarka zmiany biegów. Prawda jest jednak taka, że... nie ma potrzeby z nich korzystać. Dlaczego? No cóż, proponuje zasiąść za kierownicą i ustawić auto w tryb komfortowy. I niczego więcej już nam nie potrzeba. Muldy? Dziury w asfalcie? Nic z tych rzeczy! Ten prawie dwutonowy olbrzym to ogromna, puchowa pierzynka izolująca nas od ułomnego świata zewnętrznego.

Wnętrze oczywiście perfekcyjnie wyciszono. Skrzynia biegów działa niezauważalnie. I jeszcze jedno. Nic w tym samochodzie nie zachęca do szaleństw na drodze, choć GLE (o czym wyżej) ma zacne właściwości trakcyjne. Zawieszenie, czyli główny winowajca świetnego tłumienia nierówności, to klasyczny układ dwuwachaczowy z przodu i tzw. Multi-link z tyłu. Układ kierowniczy jest bezpośredni niczym rozkaz wrednego kaprala. Z tym, że nie ma to jakby najmniejszego znaczenia. Sprawdzanie go przy większych prędkościach jest.... nietaktowne/głupie/bezsensowne* (*niepotrzebne skreślić).

Zazwyczaj w przypadku aut luksusowych unikam konstatacji na temat stosunku auta do... dystrybutora na stacji paliw. Tu akurat muszę. Przypominam, że GLE waży około 2 ton. Do przodu popycha go 6-cylindrowy turbodiesel o mocy prawie 260 KM. I ten mocny oraz ciężki zestaw technologiczny pozwolił na średnią w cyklu mieszanym wynoszącą... mniej niż 8 litrów! Po prostu szok.

Okiem przedsiębiorcy


Ile kosztuje ta oszczędna perfekcja? Ooooooo, niemało. Ale warto zapłacić. Podstawową wersję GLE 350d wyceniono na 291 500 zł. Oznacza to, że jest tańszy od konkurencji. Audi Q7 (3.0 TDI 272 KM) jest wycenione na 308 040 zł, natomiast BMW X5 (3.0 258 KM) kosztuje 292 200 złotych. Testowy egzemplarz to wydatek ponad 400 tysięcy złotych, co jest efektem doposażenia w bardzo wiele dodatków.

Dla osób zainteresowanych ratalnym zakupem auta Mercedes przygotował kredyt z umową na okres od 12 do 72 miesięcy. Istnieje także możliwość spłaty aut używanych, ale ich wiek i długość umowy nie mogą przekroczyć łącznie 10 lat. Z kolei przedsiębiorcy mogą liczyć na leasing z umową na okres od 24 do 60 miesięcy. Co ważne, oferta obejmuje także wynajem – zarówno ten krótko-, jak i długoterminowy.

Podsumowanie


Jaki jest Mercedes-Benz GLE? Perfekcyjny. Słowo "komfort" w odniesieniu do tego auta można tu odmieniać przez wszystkie przypadki. Tak, dawno nie byłem pod tak wielkim wrażeniem testowanego samochodu. Tym razem uległem. Do niczego nie udało mi się przyczepić... Choć Bóg jeden wie, jak bardzo chciałem...

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: