eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC

Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC

2021-03-30 00:22

Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC

Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC © fot. mat. prasowe

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (14)

Marka ze Stuttgartu ma w swojej gamie bardzo dużą flotę SUV-ów. Jednym z jej reprezentantów jest Mercedes GLE, który tej zimy trafił w moje ręce.

Przeczytaj także: Perfekcyjny Mercedes-Benz GLE 350 d 4MATIC

Karoseria


Czy się podoba, czy nie, zwraca na siebie uwagę. Gabaryty tego modelu są słuszne, dlatego trudno przejść obok niego obojętnie. Długość sięga 4930 milimetrów, a szerokość wraz z lusterkami to 2157 milimetrów. Nic więc dziwnego, że potrafi zasłonić najbliższe otoczenie. Nie powiedziałbym, że prezentuje się ociężale, aczkolwiek ta sylwetka do „lekkich” też nie należy. Krótko mówiąc, projektanci nie próbowali ukryć pokaźnych rozmiarów, bo i nie było takiej potrzeby.

Z przodu znajdują się łagodnie narysowane reflektory, których klosze zostały uzupełnione ledowymi bumerangami. To dość częsty zabieg stosowany przez niemieckich stylistów. Pomiędzy światła wkomponowano bardzo duży grill o ciekawej, eleganckiej fakturze. Z kolei tylną część karoserii tworzą wąskie lampy złączone chromowaną listwą, szeroka klapa bagażnika i zderzak z wbudowanymi końcówkami wydechu. A nie, czekaj… To atrapy. Nie ukrywam, że irytuje mnie ten trend. Stosuje go coraz większa liczba producentów. Ale nie przejmujmy się, zaraz wszystkie auta będą elektryczne i problem sam się rozwiąże…

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC - deska rozdzielcza

W prezentowanym SUV-ie zastosowano dwa ekrany połączone jedną ramką.


Wnętrze


Trochę sobie ponarzekałem, ale we wnętrzu już nie muszę. Pierwsza pochwała należy się za materiały, które nie budzą najmniejszych zastrzeżeń. Ba! Są naprawdę bardzo wysokiej jakości. Nawet w niższych strefach można znaleźć miękkie tworzywa. Wrażenie robi również bardzo staranne spasowanie. W prezentowanej konfiguracji uwagę zwracają drewniane dekory. Ktoś może stwierdzić, że to pieśń przeszłości, ale do tego projektu pasują. Fajnie, że tę całą nowoczesność udało się zgrabnie urozmaicić klasyką.

W prezentowanym SUV-ie zastosowano dwa ekrany połączone jedną ramką. To pomysł, po który sięgają teraz inni producenci. Co ciekawe, Niemcy powoli z niego rezygnują, czego przykładem są nowe generacje Klas C i S. Ale do rzeczy… Pierwszy wyświetlacz to cyfrowe wskaźniki z kilkoma motywami do wyboru. Można je personalizować na wiele sposobów. I to cieszy. Drugi instrument to ekran multimedialny zintegrowany z systemem MBUX, który jest znacznie bardziej dopracowany, niż ten poprzedni – działa szybciej, jest intuicyjny i ma dopracowaną obsługę głosową. Dobrze, że nie zrezygnowano z fizycznego panelu obsługi – sam „dotyk” utrudniałby użytkowanie, a po zgaszeniu urządzeń pokładowych ujawniałby nieestetyczne ślady palców.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC - z tyłu

Tylną część karoserii tworzą wąskie lampy złączone chromowaną listwą, szeroka klapa bagażnika i zderzak z wbudowanymi końcówkami wydechu.


Fotele można scharakteryzować podobnie, jak cały samochód – duże, estetycznie wyglądające i bardzo dobrze wykonane. Do tego, posiadają bardzo duży zakres regulacji, funkcje wentylowania i ogrzewania. A, jest jeszcze masaż. Mamy więc do dyspozycji wszystko, czego można oczekiwać. W drugim rzędzie miejsca jest od groma. Na nogi, głowy i kaptury. Oczywiście, najwygodniej będzie tu dwójce, ale trzeci pasażer również nie będzie miał najmniejszych kłopotów ze zmieszczeniem, choć musi liczyć się z krótszym siedziskiem, gorszym wyprofilowaniem i tunelem między stopami.

Z kolei bagażnik oferuje bardzo dobre warunki wszelkim walizkom i torbom. Na miękkiej, przyjemnej w dotyku tapicerce może znaleźć się ekwipunek o wielkości 690 litrów. Po złożeniu tylnej kanapy, kufer rośnie do 2055 litrów. I są to parametry godne małego auta dostawczego. Wakacyjne pakowanie nie powinno stanowić najmniejszego problemu. Nie zabrakło także wygodnej rolety, dodatkowej siatki, czterech mocowań i schowka.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC - fotele

Fotele są duże, estetycznie wyglądające i bardzo dobrze wykonane.


Technologia


Zacznę od tego, że pod maską znajduje się jeden z najlepszych silników wysokoprężnych ostatnich lat. To „rzędowa szóstka” o pojemności 2,9 litra. Oddaje do dyspozycji prawej stopy kierowcy aż 330 koni mechanicznych oraz 700 niutonometrów maksymalnego momentu obrotowego. Te liczby robią wrażenie. Nawet przy masie własnej wynoszącej 2265 kilogramów. Warto dodać, że przeniesienie mocy na obie osie to zadanie 9-biegowego automatu.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC - z przodu

Z przodu znajdują się łagodnie narysowane reflektory, których klosze zostały uzupełnione ledowymi bumerangami.


Osiągi nie rozczarowują. Sprint do pierwszej setki zajmuje zaledwie 5,8 sekundy. Takiego przyspieszenia nie mają nawet niektóre kompaktowe hot hatche. Prędkość maksymalna wynosi natomiast 240 km/h. Zużycie paliwa? Testowałem już GLE 400 d, tyle że coupe, dlatego spodziewałem się 10 litrów w cyklu mieszanym. Ostatecznie, średnia wyniosła 10,5 litra, ale tym razem test odbywał się przy największych tegorocznych mrozach, dlatego nie można kręcić nosem.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC - przód

Pomiędzy światła wkomponowano bardzo duży grill o ciekawej, eleganckiej fakturze.


Wrażenia z jazdy


Waga pojazdu jest słuszna i można ją odczuć przede wszystkim podczas hamowania. Ale to i tak zaskakujące, jak skuteczne są wszystkie układy wpływające na jakość podróżowania oraz bezpieczeństwo. Polecenia biegnące z kierownicy na koła są przekazywane błyskawicznie. Zawieszenie, mimo znacznego skoku, nie pozwala na przesadne przechyły nadwozia. Do tego skutecznie tłumi nierówności. Krótko mówiąc, to taki luksusowy czołg.

W mieście trzeba liczyć się z gabarytami niemieckiego SUV-a. Dwa razy myślałem, że się zmieszczę i na myśleniu się skończyło. Promień skrętu też nie imponuje. Samo manewrowanie nie stanowi wyzwania. Wszystko pracuje lekko i płynnie. Widoczność jest całkiem niezła. W razie czego pomagają duże lusterka i system kamer umieszczonych wokół auta. Projektanci zastosowali mnóstwo mat wygłuszających i bardzo skuteczne uszczelki. Dzięki temu po zamknięciu drzwi można poczuć się, jak w mikrostrefie odseparowanej od miejskiego zgiełku.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz GLE 400 d 4MATIC - tył

Po złożeniu tylnej kanapy, kufer rośnie do 2055 litrów.


Jak już wspomniałem, prezentowany zespół napędowy to majstersztyk. Uwielbiam tego diesla już za sam dźwięk. Jego wigor także budzi optymizm – praktycznie przy każdej prędkości. Po gwałtownym wciśnięciu gazu, skrzynia chwilkę redukuje, ale potem już szybko i płynnie dobiera wszystkie przełożenia. Nie cierpi na pomyłki, co jest szczególnie ważne z perspektywy komfortu. Z kolei 4MATIC pozwalał na wykorzystywanie pełnego potencjału nawet na śliskiej nawierzchni. Dobrze, że w tej konfiguracji to standard.

Okiem przedsiębiorcy


Tanio nie jest i nigdy nie będzie – w końcu to jeden z największych SUV-ów Mercedesa. Bazowa konfiguracja to wydatek 286 100 złotych. Na odmianę GLE 400 d 4MATIC trzeba natomiast przeznaczyć co najmniej 359 300 złotych. To sporo, ale i tak niemal o połowę mniej, niż w przypadku topowego GLE 63 AMG S 4MATIC+, które zostało wycenione na 660 800 złotych. Pamiętajmy, że to premium, a premium musi kosztować, bo nie byłoby premium. Proste.

Prezentowany SUV z gwiazdą na masce to propozycja dla tych, którzy szukają modnego samochodu oferującego wysoki komfort i taką też jakość wykonania. Testowany układ napędowy wydaje się wręcz stworzony do GLE. Ni mniej, ni wiecej – właśnie tyle mu trzeba, żeby nikt nie narzekał.

oprac. : Wojciech Krzemiński / NaMasce.pl

Przeczytaj także


Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

bezpłatny program PIT 2020

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: