eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Suzuki V-Strom 1050XT sprawdzi się w każdych warunkach

Suzuki V-Strom 1050XT sprawdzi się w każdych warunkach

2021-11-20 00:15

Suzuki V-Strom 1050XT sprawdzi się w każdych warunkach

Suzuki V-Strom 1050XT, fot.2 © fot. mat. prasowe

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (12)

Wszechstronne motocykle sprzedają się najlepiej. Dzięki połączeniu skrajnych cech sprawdzają się w różnych warunkach.

Przeczytaj także: BMW R18 Classic

Suzuki V-Strom 1050XT jest tego dobrym przykładem. Japoński jednoślad ma już wyrobioną renomę, a jego najnowsza generacja oferuje to, czego potrzeba do sprawnej jazdy – zarówno na asfalcie, jak i poza nim. Czy jednak jest lepszy od konkurencji?

Design


Zacznijmy od stylistyki. Aktualne wcielenie można śmiało nazwać tym najładniejszym. Już z daleka kipi terenowym animuszem. Przód zdobi kafelkowy reflektor LED, nad którym umieszczono regulowaną szybę. Typowy „dziób” ujawnia natomiast potężny skok zawieszenia (o którym później). Kierując wzrok nieco dalej, dostrzeżemy dodatkowe osłony i orurowania. Jak można się domyślać, nie zastosowano ich przez przypadek.

fot. mat. prasowe

Suzuki V-Strom 1050XT, fot.3

Z tyłu dominują masywne kufry będące częścią pakietu Travel Pack.


Z tyłu dominują oczywiście masywne kufry będące częścią pakietu Travel Pack. Widać, że „położenie” motocykla nie wystarczy, by je zerwać. W tego typu maszynach istotna jest odporność i te akcesoria rzeczywiście ją zapewniają. Poza tym, fajnie wyglądają. To samo można powiedzieć o kolorystyce, która z jednej strony rzuca się w oczy, a z drugiej – ma w sobie coś z retro. Takie połączenia wracają do łask i to cieszy.

Pozycja za kierownicą


Suzuki V-Strom 1050XT jest wysokie i tego nic nie zmieni. Nawet jeśli zastosujemy najniższą konfigurację, to i tak trzeba liczyć się ze staniem na palcach w przypadku osób, których wzrost mieści się w 180 centymetrach. Wsiadanie też nie jest łatwe, ale ma to związek ze wspomnianymi kuframi. Nawet jeśli wykorzystamy stopkę i podnóżek, to i tak niemal pewne, że dojdzie do „kontaktu”. Po demontażu nie będzie już tego problemu. Coś za coś.

fot. mat. prasowe

Suzuki V-Strom 1050XT, fot.4

Aktualne wcielenie można śmiało nazwać tym najładniejszym.


Po zajęciu miejsca można odnieść wrażenie, że motocykl jest lekki i dobrze wyważony. To drugie rzeczywiście się potwierdza. Jeżeli chodzi o masę własną, to japoński jednoślad mieści się w ramach tego segmentu. Tym bardziej warto docenić pracę inżynierów w kontekście rozłożenia ciężaru. Sama pozycja jest bardzo wygodna. Kanapa mogłaby mieć nieco więcej pianki, ale i tak nie sposób narzekać. Pasażer też ma dobre warunki, choć przydałoby się uzupełnienie tylnego kufra dodatkowym obiciem zapewniającym wygodniejsze oparcie.

Kierownica znajduje się w idealnej odległości. Zarówno niżsi, jak i wyżsi użytkownicy bezproblemowo dostosują wygodne ułożenie ciała. Motocyklista może oczywiście skorzystać z podgrzewanych manetek, które zostały uzupełnione plastikowymi osłonami. Dzięki temu nawet przy niskich temperaturach dłonie pozostają ciepłe. Co jeszcze? Wszystko, co typowe dla takich jednośladów – duże lusterka szeroki bak i szybka rozsądnych gabarytów.

fot. mat. prasowe

Suzuki V-Strom 1050XT, fot.7

Kolorystyka z jednej strony rzuca się w oczy, a z drugiej – ma w sobie coś z retro.


Aby odpalić motocykl konieczny jest klasyczny kluczyk. Po jego przekręceniu, do życia budzą się cyfrowe wskaźniki. Niektórzy mogą uznać, że interfejs jest niedzisiejszy, ale ma to swoje zalety. Po zmroku nie absorbuje uwagi i nie męczy oczu, co jest bardzo istotną zaletą. Poza tym, jego wskazania są czytelne i w pełni wystarczające.

Technologia


Sercem Suzuki V-Strom 1050XT jest czterosuwowy silnik V2 o pojemności 1,05 litra, co zresztą sugeruje sama nazwa. Konstrukcja uzupełniona jest rozrządem DOHC i mokrą miską olejową. Użytkownik może liczyć na 107 koni mechanicznych i 100 niutonometrów. To bardzo przyzwoite parametry, które zapewniają naprawdę dobrą dynamikę.

fot. mat. prasowe

Suzuki V-Strom 1050XT, fot.9

Przód zdobi kafelkowy reflektor LED, nad którym umieszczono regulowaną szybę.


Za przenoszenie mocy na tylne koło odpowiada sześciobiegowa skrzynia manualna. W takiej konfiguracji można osiągać setkę w 3,9 sekundy i rozwijać 205 km/h. Trudno sobie wyobrazić większe potrzeby w tym zakresie biorąc pod uwagę przeznaczenie motocykla. Warto dodać, że japoński motocykl waży 247 kilogramów.

I tu wracamy do zawieszenia. O jego konstrukcji prawił nie będę, bo nie skrywa żadnych unikatowych rozwiązań. Kluczowe pozostają jednak możliwości, jakie oferuje. Skok, zarówno z przodu, jak i z tyłu, sięga 160 milimetrów. Prześwit wynosi natomiast 109 milimetrów. Nie są to powalające wartości w porównaniu do konkurentów, ale przeciętny użytkownik na pewno nie będzie narzekał.

Wrażenia z jazdy


Zacznijmy od zabawy poza asfaltem. Motocykl prowadzi się lekko, mimo słusznych gabarytów. Pokonywanie leśnych duktów nie stanowi żadnego problemu. Co ważne, istnieje możliwość całkowitego wyłączenia kontroli trakcji. Niektórym nie spodoba się jednak, że tego samego nie da się zrobić z ABS-em. Wydaje się, że idealnym środowiskiem dla Suzuki V-Strom 1050XT są szutry. W takich warunkach nie sposób zdjąć uśmiechu z twarzy. Jestem zaskoczony, że tak duży motocykl daje tyle swobody.

Sam układ napędowy nie budzi zastrzeżeń. Wydaje się wręcz skrojony pod ten model. Elastyczność zasługuje na pochwalę, podobnie jak zestopniowanie skrzyni. Ani razu nie odczułem, że brakuje mocy. Pełen potencjał można wydobyć na wyższych obrotach (6000-8500 obr./min.), ale już od 4 tysięcy nie ma problemu ze sprawnym rozpędzaniem. Poza tym, kultura pracy jest bardzo przyzwoita i nie ma mowy o przesadnych wibracjach.

Jest jeszcze jedno zaskoczenie – zachowanie na asfalcie. Nawet przy wysokich prędkościach nie ma mowy o utracie pewności. Motocykl dobrze składa się w zakręty i utrzymuje lekkość, która pomaga również poza utwardzonymi nawierzchniami. Znaczną część dystansu testowego pokonałem po autostradach i nie czułem przesadnego zmęczenia nawet po przebyciu kilkuset kilometrów. Widać, że inżynierom zależało na tym, by Suzuki V-Strom 1050XT nadawało się do jazdy w różnych warunkach.

Okiem przedsiębiorcy


Istotną rolę odgrywa cennik. Bazowy V-Strom 1050 wyceniany jest na około 54 500 złotych. Za odmianę XT trzeba zapłacić natomiast 61 500 złotych. Z kolei topowa, najdroższa konfiguracja z pakietem Travel Pack wyceniana jest na 71 500 złotych. To wciąż nie jest zaporowa kwota biorąc pod uwagę oferty konkurencji. Pamiętajmy, że są to propozycje wyjściowe. Można więc śmiało odwiedzać salony japońskiej marki i negocjować.

Suzuki V-Strom 1050XT Travel Pack wygląda surowo, ale sprawdza się w niemal każdych warunkach. Jego wszechstronność podkreślają akceptowalne zdolności w terenie i dorosłość na asfalcie. Dla wielu będzie to złoty środek. Co ważne, cena też nie należy do odstraszających.

oprac. : Wojciech Krzemiński / NaMasce.pl NaMasce.pl

Więcej na ten temat: Suzuki V-Strom 1050XT, Suzuki, motocykle

Przeczytaj także


Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: