eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Skoda Octavia RS Challenge - łobuz w rodzinie

Skoda Octavia RS Challenge - łobuz w rodzinie

2019-07-11 00:36

Skoda Octavia RS Challenge - łobuz w rodzinie

Skoda Octavia RS Challenge © fot. mat. prasowe

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (13)

Octavia III pomału schodzi ze sceny, a trzeba przyznać, że się napracowała. Czy warto jeszcze rozważyć to auto w najmocniejszej wersji tuż przed premierą IV generacji?
Skodę Octavię III znam na przestrzał. Jeździłem kilkoma dieslami, kilkoma benzynami, wersjami z napędem na 4×4 i bez. Aż w końcu… kupiłem własną. Czarne kombi, choć nie przyciąga wzroku, nie jest też wypasioną wersją – ot zwykłe Ambition z pakietem Amazing – świetnie sprawdza się zarówno w mieście, jak i w trasach.

Pod maską mojego “kuraka” dzielnie pracuje 1.4 TSI o mocy 150 KM. Uważam, że jest to najlepszy silnik do tej wielkości auta na rynku – ma cztery cylindry i moc w praktycznie całym zakresie obrotów (zadyszki dostaje dopiero przy pełnym załadowaniu).

Średnie spalanie 6,8 litra na 100 km to nie wynik jazdy o kropelce, ale dane z ostatnich 7 tysięcy kilometrów. Sami przyznacie, że jak na moc, która rozpędza tę budę w niewiele więcej niż 8 sekund do setki to naprawdę zacny wynik.

fot. mat. prasowe

Skoda Octavia RS Challenge - ekran

Ustawienie wszystkiego palcem jest trudne, odrywa to wzrok od jazdy, więc w niektórych sytuacjach staje się niebezpieczne.


Niektórzy czasami pytają mnie czy nie żałuję, że jako człowiek związany z motoryzacją nie wybrałem wersji RS albo chociaż mocniejszego 1.8 TSI lub 2.0 TDI z napędem na 4 koła. Otóż tak: diesla nie chciałem, bo nie robię zbyt dużych przebiegów, a nauczyłem się już, że im nowszy diesel tym więcej kasy trzeba przygotować na serwis. Moja Octavia ma obecnie 25 tysięcy przebiegu i wątpię, żeby do końca roku przekroczyła trójkę na początku. Silnika 1.8 nie chciałem, bo jakoś mu w dłuższej perspektywie nie ufam. A RS?

Wygląd zewnętrzny


Lubię ostre kolory. Nie lubię nudy… Tak, mam czarną Octavię, ale nie wybierałem jej w salonie. Gdybym miał wybór, jeździłbym właśnie autem pomalowanym krwistoczerwonym lakierem albo właśnie taką metaliczną zielenią.

fot. mat. prasowe

Skoda Octavia RS Challenge - kierownica

Kierownica lekko ścięta u dołu, przeszyta nicią, dobrze leżąca w rękach.


Trzeba przyznać, że Octavia RS nie ma prawa skojarzyć się z kapeluszem. I nawet ten przód, chyba się zgodzicie, opatrzył się już i nie straszy. Poza lakierem, robią tu jednak największą robotę felgi. Wyglądają rewelacyjnie, i co ciekawe, wcale nie pogarszają komfortu jazdy swoimi 19 calami.

Oczywiście Octavia nie jest – i nigdy nie była – autem skierowanym do miłośników agresywnej stylizacji. Dla jednych to wada, drugim taka niezbyt narzucająca się stylistyka z przyjemnym dla oka dekorem w zupełności wystarcza. Ja rację przyznaję tej drugiej grupie.

fot. mat. prasowe

Skoda Octavia RS Challenge - bok

Poza lakierem, robią tu największą robotę felgi. Wyglądają rewelacyjnie.


Za kilka lat Octavia nadal będzie wyglądała dobrze. Przykład – RS I generacji, o której z każdym rokiem myślę coraz cieplej i która… czy się z tego pośmiejemy czy też nie, raczej będzie drożała. A widział ktoś ostatnio Hondę UFO Type R VIII generacji? Właśnie. Ciężko powiedzieć o niej – ładna, ponadczasowa, seksowna. Bardziej… spaprana przez domorosłego tunera, przestarzała. No dobra, zejdźmy z biednej Hondy.

Testowana RS-ka to wersja Challenge, a zatem dodatkowo dołożono tu lakierowane na czerwono zaciski hamulców. Na tylnej klapie znalazł się bardziej uwydatniony spoiler, a pod maskę trafiło stadko 245 koni mechanicznych, o czym więcej napiszę w dalszej części testu. RS-kę w stosunku do wersji cywilnej wyróżnia też odblaskowy pasek w tylnym zderzaku. Szkoda, że podwójny wydech to tak naprawdę dwie rury doprowadzone do groźnie wyglądających końcówek. W mojej Lagunie III 2.0 dCi tłumik sprawiał wrażenie bardziej agresywnego…

fot. mat. prasowe

Skoda Octavia RS Challenge - przód

Octavia nie jest – i nigdy nie była – autem skierowanym do miłośników agresywnej stylizacji.


Wnętrze


Tu zmiany są najmniej odczuwalne względem standardowej wersji. Co ciekawe, mając oba auta obok siebie macałem kawałek po kawałku całe wnętrze RS-ki i mojego kombi – boczki drzwi, deskę, fotele, dywaniki, obudowy progów, bagażnik. I wiecie co?

Nie ważne czy mamy do czynienia z wersją Ambition czy RS, każdy element został bowiem tak samo pieczołowicie wykonany. Deska jest miękka, przednie boczki drzwiowe również. Tylne trochę twardsze, ale nadal przyjemne w dotyku. Dywaniki mogłyby być wykonane z lepszego materiału, ale póki co w mojej Skodzie nie wycierają się, więc zobaczymy co będzie dalej. A zatem – progres. W Octavii II wersja Elegance i RS znacząco różniły się od Ambition pod względem wykonania.

fot. mat. prasowe

Skoda Octavia RS Challenge - z boku i tyłu

Na tylnej klapie znalazł się bardziej uwydatniony spoiler, a pod maskę trafiło stadko 245 koni mechanicznych.


To, co wyróżnia RS-kę to tak naprawdę tylko fotele i kierownica. Reszta to po prostu bogata wersja auta. Kierownica lekko ścięta u dołu, przeszyta nicią, dobrze leżąca w rękach. A fotele. Cóż, klasa sama w sobie. Znacząco poprawiają trzymanie boczne względem standardowych i są wygodne. Trzeba też przyznać, że ze zintegrowanymi zagłówkami wyglądają bardzo dobrze!

Byłbym zapomniał. RS-ka ma też chromowane nakładki na pedały. Stopa się nie ślizga, i tak dalej.

Odchodząc na chwilę od sportowej charakterystyki auta, testowana RS-ka została wyposażona w podświetlenie ambientowe – przyjemne, niemęczące wzroku oraz dwa ekrany ciekłokrystaliczne (w mojej jest jeden).

fot. mat. prasowe

Skoda Octavia RS Challenge - tył, fot.2

Podwójny wydech to tak naprawdę dwie rury doprowadzone do groźnie wyglądających końcówek.


Jeden ekran zastąpił standardowe wskaźniki i to moim zdaniem duży niewypał – każde z trzech proponowanych ustawień jest średnio czytelne. A drugi służy do obsługi infomediów. Jest duży, ma bardzo ładną grafikę, ale niestety w stosunku do ekranu umieszczonego w mojej Octavii stracił na praktyczności. Ustawienie wszystkiego palcem jest trudne, odrywa to wzrok od jazdy, więc w niektórych sytuacjach staje się niebezpieczne. A na koniec – wypalcowany ekran nie wygląda estetycznie. Nie do końca rozumiem jednak tego pchania ciekłokrystalicznej elektroniki na siłę.

Na szczęście klima jest obsługiwana dwoma pokrętłami i to jedno z najwygodniejszych i najczytelniejszych ustawień schładzacza w klasie.

Warto jeszcze wspomnieć zmiennych trybach jazdy, które stały się już dość powszechne zarówno w hot jak i warm-hatchach. W żadnym trybie Octavia nie jest specjalnie ostra, ale oczywiście po przełączeniu w tryb sportowy czuć zmianę, szczególnie w pracy skrzyni biegów – działa o wiele szybciej.

fot. mat. prasowe

Skoda Octavia RS Challenge - z przodu

Octavia RS to szybkie auto rodzinne, w którym czasami można wybrać się na tor, ale trzeba mieć świadomość, że zwykły Golf GTI będzie tam szybszy.


Kończąc kwestię wnętrza, Octavia RS, jak każda Octavia, to ogromne auto rodzinne. Wygodne, zapewniające bardzo dużo przestrzeni na nogi i bogate wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa i rozrywki. Ale to nie stanowi o jego sportowym duchu.

Gdzie jest sport?


W zasadzie to nie ma go tu za dużo. Octavia RS to szybkie auto rodzinne, w którym czasami można wybrać się na tor, ale trzeba mieć świadomość, że zwykły Golf GTI będzie tam szybszy. RS przyspiesza do setki w niecałe 7 sekund, a względem mojej 1.4 TSI znacząco utwardzono w niej układ kierowniczy, który wreszcie nie pracuje jakby był dodatkowo naoliwiony. I to tyle.

Zawieszenie, choć nieco twardsze, w praktyce resoruje komfortowo. Auto dobrze wybiera wszelkie nierówności w jezdni, czyli inaczej niż w przeciętnym hot-hatchu, który jest twardy jak deska. Hamulce pewnie zatrzymują auto. Silnik natomiast zapewnia moc pod nogą przy każdej prędkości obrotowej – wyprzedzanie to sama przyjemność.

A brzmienie? Cóż. Elektronika coś tam emituje, natomiast samo auto jest dość ciche. Dwa wydechy z tyłu, o czym pisałem wyżej, nie powstały we współpracy z akustykami. Widocznie stwierdzono, że wystarczy sam kolor RS-ki, żeby się wyróżniać. Ma to sens, biorąc pod uwagę, że autem będą podróżowały dzieci. Chociaż z drugiej strony, mój syn świetnie usypiał przy dźwiękach Mustanga 5.0.

Spalanie silnika 2.0 TSI o mocy 245 KM nie należy do najniższych, ale jeśli się mocno postarać, można utrzymać je w ryzach, szczególnie w mieście. 10 litrów wcale nie trzeba przekraczać, co jest myślę wynikiem dobrym. Na trasie 7 litrów wykręcicie bez trudu. Utrzymanie nie będzie więc rujnowało kieszeni.

Podsumowując


Czy żałuję, że nie sięgnąłem do kieszeni głębiej i nie kupiłem RS-a? Nie, chociaż widziałbym moją Skodę polakierowaną na żywszy, najlepiej RS-owy kolor. Octavia RS na pewno nie jest autem nijakim, ale dla tych kilku chwil podczas ruszania ze świateł nie widzę sensu dokładania kilkudziesięciu tysięcy. To nie jest auto sportowe. Zresztą, na tę chwilę i tak takiego mieć nie mogę. Poczekam do czterdziestki.

Nie patrząc jednak przez pryzmat swojej sytuacji, uważam że jeśli rozważacie Octavię w najmocniejszej wersji to lepszej okazji chyba już nie będzie – zaraz wchodzi Octavia IV, a ceny obecnych RSów mocno spadły. W Krakowie znalazłem nówkę za 118 tysięcy złotych do negocjacji. To niewiele więcej niż Mazda 3 z silnikiem 120-konnym…

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: