eGospodarka.pl

eGospodarka.plMotoTesty aut › Mercedes-Benz C 220 d szyty na miarę

Mercedes-Benz C 220 d szyty na miarę

2022-02-15 13:52

Mercedes-Benz C 220 d szyty na miarę

Mercedes-Benz C 220 d © fot. mat. prasowe

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (13)

Określenie "mała S-Klasa" jeszcze nigdy nie było tak adekwatne w kontekście tego modelu. Pamiętajmy jednak, że rywale też nie są bez argumentów.

Przeczytaj także: Mercedes-Benz CLA 200 7G-DCT Shooting Brake

Nowa generacja zadebiutowała w zeszłym roku i można ją coraz częściej spotkać na polskich drogach. Czy rzeczywiście jest znaczącym krokiem naprzód? Są ku temu przesłanki. Mercedes-Benz C 220 d, czyli zdroworozsądkowy wariant wydaje się to potwierdzać. Ale po kolei…

Pod względem stylistycznym możemy mówić o ewolucji, co akurat nie jest zaskoczeniem w przypadku tej marki. Sama sylwetka jest bardzo zbliżona, choć jednocześnie można w niej dostrzec odrobinę więcej dynamiki. Reflektory spoglądają jakby zadziornej, a grill stał się większy. Z tyłu natomiast zagościły lampy podobne do tych z Klasy A. Są zgrabnie wkomponowane, dlatego wyglądają elegancko.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz C 220 d - z tyłu

Z tyłu zagościły lampy podobne do tych z Klasy A


Warto dodać, że nowa generacja prezentowanego Mercedesa ma 4751 milimetrów długości, 2033 milimetry szerokości (z lusterkami) oraz 1437 milimetrów wysokości. Rozstaw osi sięga natomiast 2865 milimetrów. Auto nie należy więc do największych reprezentantów segmentu D, ale modele premium nigdy nie walczyły o klientów swoimi gabarytami. I to raczej nigdy się nie zmieni.

Wnętrze


O ile karoserię można określać mianem ewolucji, o tyle wnętrze to już prawdziwa rewolucja. Najbardziej zaskakujące jest to, że motyw kokpitu oraz jego instrumenty są takie same, jak w topowej limuzynie. Poważnie. Pod względem jakości materiałów nie jest już tak wybitnie, ale też nie można narzekać. Tworzywa są miękkie i zazwyczaj starannie spasowane. Wrażenie robi przyjazne wzornictwo, choć błyszczące dekory zamieniłbym na matowe. Szczególnie to piano black znajdujące się pomiędzy fotelami. Można je błyskawicznie porysować.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz C 220 d - profil

Nowa generacja prezentowanego Mercedesa ma 4751 milimetrów długości, 2033 milimetry szerokości (z lusterkami) oraz 1437 milimetrów wysokości.


Cyfrowe wskaźniki umieszczono niezależnie. Jak zwykle można je konfigurować i dobierać motywy wedle własnych upodobań. Przed nimi znalazła się wielofunkcyjna kierownica z dotykowymi przyciskami. Potrzebowałem chwili, by do nich się przyzwyczaić.

Rolę centrum dowodzenia pełni oczywiście centralny ekran multimedialny. Został on zamontowany pionowo. Choć zintegrowano z nim panel klimatyzacji, obsługa nie nastręcza problemów. Interfejs cały czas wyświetla większość funkcji tego elementu, niezależnie od ustawień menu. Poza tym, można liczyć na płynny obraz i szybką reakcję. Tak powinno być.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz C 220 d - deska rozdzielcza

Cyfrowe wskaźniki umieszczono niezależnie.


Jak zwykle w modelach ze Stuttgartu, zamontowano mnóstwo listew LED. Oświetlenie nastrojowe pozwala na szeroki dobór kolorów i jasności. Niektórzy tego nie lubią, dlatego wszystko można wyłączyć. Większość jednak korzysta z pełni możliwości tego gadżetu i cieszy się z podświetleń, które znajdują się nawet w dyszach nawiewu.

Fotele zostały osadzone stosunkowo nisko, co spodoba się kierowcom o sportowym zacięciu. Można je oczywiście podnieść – zakres regulacji jest naprawdę duży. Pochwała należy się za długie siedzisko, które dobrze podpiera nogi. Ogólnie rzecz biorąc, wyprofilowanie zasługuje na wysokie noty.

W drugim rzędzie jest wyraźnie więcej przestrzeni, niż w poprzedniku. Kąt pochylenia oparcia też jest większy – dwie wysokie osoby odbędą tu wygodną podróż. Środkowe miejsce nie imponuje szerokością, co jest oczywiste w klasie średniej. Przeszkadza też wysoko poprowadzony tunel.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz C 220 d - fotele

Fotele zostały osadzone stosunkowo nisko, co spodoba się kierowcom o sportowym zacięciu.


Jako że to sedan, otwór załadunkowy nie należy do dużych (klapa nie otwiera się wraz z szybą). Mimo tego, większe walizki powinny przejść bez problemu. Pojemność nie jest imponująca – do dyspozycji kierowcy i pasażerów pozostaje 455 litrów. Praktyczność zwiększają nieco dodatkowe wnęki i haczyki na drobiazgi.

Technologia


Pod długą maską mieszka dwulitrowy diesel. To znana i lubiana jednostka, która oddaje do dyspozycji użytkownika 200 koni mechanicznych oraz 440 niutonometrów. Widać więc delikatny wzrost względem poprzedniego wcielenia. Mimo tego, nie jest to dużo, jak na ten segment. Powiedziałbym, że optymalnie, biorąc pod uwagę, że Mercedes-Benz C 220 d waży 1730 kilogramów.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz C 220 d - z przodu

Reflektory spoglądają zadziornej, a grill stał się większy.


Przenoszeniem mocy zajmuje się dziewięciobiegowa przekładnia automatyczna. Co ciekawe, w tym przypadku cały potencjał trafia na oś tylną. Tak, Klasa C jest wciąż dostępna z napędem RWD. I to cieszy konserwatywnych klientów. Należy jednak zaznaczyć, że prezentowana konfiguracja silnikowa występuje również z napędem na wszystkie koła.

Osiągi są bardzo przyzwoite. A nawet jeszcze lepsze. Sprint do setki zajmuje zaledwie 7,3 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi natomiast 245 km/h. I w tym miejscu można się domyślić, jak dobrą robotę wykonuje wspomniana przekładnia. Podkreśla to także zużycie paliwa. W cyklu mieszanym zmieściłem się w 6,2 litra i nie był to kres możliwości układu. Lżejsze stopy mogłyby poprawić ten rezultat o około litr.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz C 220 d - przód

Pod długą maską mieszka dwulitrowy diesel.


Wrażenia z jazdy


Klasa C stała się jeszcze doroślejsza pod względem właściwości jezdnych. Zacznijmy jednak od tego, że skuteczniej odseparowuje podróżnych od świata zewnętrznego. Można podejrzewać, że producent zastosował znacznie więcej mat wygłuszających. Prędkości autostradowe nie eliminują możliwości swobodnych rozmów między rzędami. Szum powietrza nie jest przesadnie słyszalny.

Na komfort jazdy wpływa także wydajne zawieszenie. Z jednej strony utrzymuje nadwozie w ryzach nie pozwalając na duże przechyły, a z drugiej – bardzo dobrze tłumi nierówności, nawet te poprzeczne. Cała konstrukcja pracuje cicho i płynnie. Ani razu nie zdarzyło się, bym „dobił” na głębszej dziurze. Co ważne, pokonywanie wszelkich niedoskonałości nawierzchni było pozbawione nerwowości.

Układ kierowniczy też zasługuje na uznanie. Nie miałem wrażenia, że brakuje precyzji. Samochód szybko reaguje na polecenia i nie cierpi na podsterowność. Duże znaczenie ma tu tylny napęd, dzięki któremu masa jest nieco lepiej rozłożona. Samochód zachowuje się bardzo przewidywalnie. Podejrzewałem, że na śliskich nawierzchniach będzie nieco gorzej, ale okazało się, że nie ma powodów do obaw. Dobrze zaprojektowane RWD daje sobie radę także w trudniejszych warunkach pogodowych.

fot. mat. prasowe

Mercedes-Benz C 220 d - tył

Otwór załadunkowy nie należy do dużych.


Będąc w 100 procentach szczerym pozwolę sobie stwierdzić, że nie wyobrażam sobie lepszego silnika w tym modelu. Kultura pracy jest przyzwoita, osiągi bardzo dobre, a zużycie paliwa – wręcz znikome. Poza tym, diesel świetnie współpracuje z dziewięciobiegowym automatem, który jest płynny, szybki i utrzymuje niskie obroty przy prędkościach autostradowych. Zastanowiłbym się jedynie nad napędem 4MATIC. Owszem, nie jest niezbędny, ale bezpieczeństwa nigdy za wiele.

O liczbie zastosowanych systemów nie trzeba za wiele wspominać – po prostu są i działają. Najważniejsze, że nie są przesadnie inwazyjne i pozwalają kierowcy wykonywać jego zadanie. Coraz częściej można dostrzec nadgorliwość wszelkiego rodzaju asystentów, dlatego cieszy mnie, że inżynierowie nie przesadzili i Mercedes-Benz C 220 d nie przeszkadza użytkownikowi.

Okiem przedsiębiorcy


Za podstawową konfigurację tego modelu trzeba zapłacić 176 200 złotych. Będzie to wersja C 180, która skrywa benzynową jednostkę o pojemności 1,5 litra i mocy 170 koni mechanicznych. Mercedes-Benz C 220 d kosztuje natomiast 199 700 złotych. Dopłata do napędu 4MATIC to dokładnie 11 tysięcy złotych. Czy warto? To już kwestia indywidualnych oczekiwań.

Nowy Mercedes-Benz Klasy C jest po prostu lepszym samochodem, niż jego poprzednie wcielenie. Ma przyjemny design oraz nowoczesne, a przy tym bogato wyposażone i przestronne wnętrze. Wariant z 200-konnym dieslem i dziewięciobiegowym automatem wydaje się skrojony pod potrzeby większości potencjalnych nabywców. Spieszmy się kupować diesle – tak szybko je wycofują…

oprac. : Wojciech Krzemiński / NaMasce.pl NaMasce.pl

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć jednostkę ZUS.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: